Wycenę strat wojennych opracowanych przez polski rząd polityk Platformy Obywatelskiej określił jako „element utwardzania elektoratu i szczucia na Niemcy”. Jak dodał w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim, „dla kolegów z PiS-u II wojna światowa się w ogóle jeszcze nie zakończyła”.

W ocenie Sikorskiego Polska nie szans na otrzymanie reparacji od Niemiec, a obecny rząd poprzez domaganie się reparacji „utwierdza się we wrogości” wobec sojuszniczego kraju.

- Naszym największym zachodnim sąsiadem są Niemcy, są większym wrogiem niż wschód. Dziwne bardzo — dodał europoseł opozycji, nawiązując zapewne bezrefleksyjnie do słów prof. Zdzisława Krasnodębskiego całkowicie wyrwanych z kontekstu, co dla polityków PO stało się od jakiegoś czasu sposobem na życie.

Opublikowanie raportu i domaganie się reparacji od Niemiec przez polski rząd Sikorski określił jako „czystą propagandę”.

- Bajki dla naiwnych. Zastanawiam się, jakiemu dobru ma to dziś służyć? Ja też chcę reparacji, tylko minęło ponad 80 lat i to część ceny, jaką zapłaciliśmy za komunizm, bo to on nas tych reparacji pozbawił — próbował przekonywać Sikorski.

Dodał też, że Polska powinniśmy - biorąc sens prawny - występować ws. roszczeń do Rosji

- Możemy utwierdzać się w tym, że byliśmy ofiarą i przez to mieć złe stosunki z Niemcami albo możemy mieć dobre stosunki. Reparacji i tak nie będzie – powiedział.