Prezydent Andrzej Duda odbył kilka dni temu rozmowę telefoniczną z prezydentem Iranu Ebrahimem Ra'isiem, któremu przekazał „bardzo jasne stanowisko” na temat doniesień o sprzedaży uzbrojenia Rosji.
- „Jesteśmy wdzięczni prezydentowi Andrzejowi Dudzie za pomoc w komunikacji ze stroną irańską”
- oświadczył rzecznik MSZ Ukrainy Ołeh Nikołenko.
Totalna opozycja nawet tę interwencję próbowała wykorzystać do uderzenia w polskiego prezydenta. Głos zabrał m.in. „mistrz dyplomacji” Radosław Sikorski.
- „Że co?! Gdy irańskie drony niszczą Ukrainę, gdy przez Iran przewala się fala represji, Andrzej Duda dzwoni do rzeźnika z Teheranu, mordercy tysięcy dysydentów i komplementuje pokojową politykę terrorystycznego reżimu mułłów? Czy Prezydent nam zwariował?”
- napisał były szef MSZ, który niedawno wywołał międzynarodowy skandal insynuując, że Stany Zjednoczone przeprowadziły atak na gazociągi Nord Stream.
Bartosz Wieliński z „Gazety Wyborczej” stwierdził natomiast, że Polska nie jest graczem na Bliskim Wschodzie, w związku z czym nie ma żadnych argumentów w rozmowie z władzami Iranu.
Do głosów tych odniósł się w rozmowie z portalem wPolityce.pl szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch, który podkreślił, że tego typu wypowiedzi nie należy traktować poważnie. Jego zdaniem wynikają one z zakompleksienia i nieprawdziwej opinii, wedle której od Polski nic nie zależy.
- „Panuje bzdurne przeświadczenie, że jesteśmy światową prowincją, która powinna siedzieć cicho. Nie będziemy siedzieć cicho. Polska w czasie konfliktu na Ukrainie pokazuje, że potrafi kształtować politykę światową i regionalną”
- powiedział minister.
Zaznaczył, że Andrzej Duda wciąż będzie dalej prowadził rozmowy z przywódcami państw spoza Europy.
Wieliński zasugerował nawet, że prezydent Andrzej Duda, rozmawiając z irańskim przywódcą… „autoryzował krwawe reżimy”.
- „To obraźliwe słowa, których nawet komentowanie jest poniżej poziomu”
- ocenił Kumoch.
