Swoim stanowiskiem minister spraw zagranicznych podzielił się w rozmowie z „Financial Times”. Ocenił, że to kwestia zapewnienia bezpieczeństwa polskim obywatelom, dlatego należy w tym wypadku zignorować obawy o to, że przechwycenie pocisków nad terytorium Ukrainy może oznaczać otwarte zaangażowanie Sojuszu Północnoatlantyckiego w wojnę z Rosją.

- „Członkostwo w NATO nie uchyla odpowiedzialności każdego kraju za ochronę własnej przestrzeni powietrznej - to nasz własny konstytucyjny obowiązek. Osobiście jestem zdania, że gdy wrogie pociski rakietowe są na kursie wejścia w naszą przestrzeń powietrzną, byłoby uzasadnioną samoobroną (uderzenie w nie), ponieważ gdy przekroczą naszą przestrzeń powietrzną, ryzyko zranienia kogoś odłamkami jest znaczne”

- stwierdził szef polskiej dyplomacji.

Dodał, że zestrzeliwanie rosyjskich pocisków mogących wlecieć w polską przestrzeń powietrzną już nad terytorium Ukrainy jest bezpieczniejsze dla Polaków, zauważając przy tym, że do takiej propozycji z aprobatą odnosi się Kijów.

Zełenski: Polska powinna zestrzeliwać rosyjskie rakiety

Zestrzeliwania rosyjskich pocisków od polskich władz już w maju domagał się prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

- „Kiedy lecą rosyjskie rakiety, podrywane są polskie samoloty, ale nie zestrzeliwują tych rakiet. Czy mogą to zrobić? Jestem pewien, że tak. Czy jest to atak krajów NATO, zaangażowanie? Nie”

- przekonywał.

W lipcu doszło do podpisania pomiędzy Donaldem Tuskiem a Wołodymmerem Zełenskim umowy o bezpieczeństwie, w której zapisano, iż „uczestnicy zgadzają się, że konieczna jest kontynuacja dialogu dwustronnego oraz z innymi partnerami w celu oceny zasadności i wykonalności ewentualnego przechwytywania w przestrzeni powietrznej Ukrainy pocisków rakietowych i bezzałogowych statków powietrznych wystrzelonych w kierunku terytorium Polski, z zachowaniem niezbędnych procedur uzgodnionych przez zaangażowanie państwa i organizacje”.

Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapewniał wówczas jednak, że jeżeli wcześniej takiej decyzji nie podejmie Sojusz Północnoatlantycki, to Polska sama nie zdecyduje się na zestrzelanie rosyjskich rakiet.

- „Nie chcemy, żeby ta wojna eskalowała, bo to nie byłoby dobre dla Ukraińców, nie byłoby dobre dla Polaków, dla nikogo”

- podkreślił.