Posłowie Prawa i Sprawiedliwości odśpiewali dziś w Sejmie Mazurka Dąbrowskiego. Szacunek wobec hymnu państwowego okazały wszystkie przebywające na sali osoby z wyjątkiem jednej. Minister kultury i dziedzictwa narodowego Bartłomiej Sienkiewicz postanowił w tym czasie siedzieć na swoim miejscu. Jego postawa wywołała wiele komentarzy, wobec czego postanowił się z niej wytłumaczyć.
- „Hymn śpiewany przez PiS w sejmie jako argumet za wypuszczeniem prawomocnie skazanych p. Kamińskiego i Wąsika. Specjaliści od szaragania świętości”
- napisał na X.com.
- „Chłopie, przecież twoi koalicyjni i partyjni kumple wstali, a niektórzy także śpiewali hymn państwowy więc twoje tłumaczenie jest tak niepoważne, jak twoje zachowanie. Skandal, by nie rzec dosadniej”
- odpowiedział mu poseł Jan Mosiński.
Chłopie, przecież twoi koalicyjni i partyjni kumple wstali, a niektórzy także śpiewali hymn państwowy więc twoje tłumaczenie jest tak niepoważne, jak twoje zachowanie. Skandal, by nie rzec dosadniej.
— Jan Mosiński (@MosinskiJan) January 16, 2024
Pradziad się właśnie kolejny raz w grobie przewrócił
— olasem (@olasempruch) January 16, 2024
Hymn pozostaje hymnem obojętnie kto go śpiewa. Siedzenie podczas hymnu to hańba.
— Mądrość Etapu (@TeczkaMar) January 16, 2024
Ciężko było wstać na hymn, czy też po prostu nie identyfikuje się Pan z polskim państwem i jego tradycjami?
— Andrzej Skiba (@SkibaDlaGdanska) January 16, 2024
