Trybunał Konstytucyjny orzekł dziś, że dokonywane przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego Bartłomieja Sienkiewicza zmiany w mediach publiczny są niezgodne z konstytucją. W wyjątkowo pogardliwy sposób do orzeczenia odniósł się w opublikowanym przez resort komunikacie sam minister Sienkiewicz, który stwierdził, że nie ma on „doniosłości prawnej”, ponieważ jego zdaniem Trybunał Konstytucyjny jest pozbawiony „niezależności” i „bezstronności”. Powołując się na Europejski Trybunał Praw Człowieka i Sąd Najwyższy minister stwierdził, że wyroki Trybunału Konstytucyjnego „nie mają mocy powszechnie obowiązującej i nie są ostateczne”.
- „Należy je pomijać w obrocie prawnym jako nieistniejące”
- dodał.
Do sprawy w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl odniosła się prof. Genowefa Grabowska, która podkreśla, że „Trybunał Konstytucyjny nie mógł orzec inaczej”.
- „Dziwi mnie, że natychmiast po tym wyroku zostało wydane oświadczenie przez resort kultury, które poczuło się władne do oceny prawnej tego wyroku. To oświadczenie, według mnie, jest oświadczeniem wręcz kuriozalnym. Usiłuje, nie tyle nie dostrzec wyroku TK, lecz go zdewaluować. Atakuje instytucje konstytucyjne, jakim jest bez wątpienia jest TK, powołując się przy tym bardzo nieudolnie na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Sądu Najwyższego”
- powiedziała prawniczka.
- „Nie wiem kto pisał w ministerstwie kultury tę analizę i ocenę, ale ona nigdy nie powinna się ukazać, jeżeli ta instytucja, ministerstwo kultury, ma być traktowana poważnie”
- dodała.
Podkreśliła, że decyzja Trybunału Konstytucyjnego musi być respektowana „bez względu na to, czy to się resortowi ministra Sienkiewicza podoba czy nie”. Oświadczenie ministra Sienkiewicza określiła „kolejnym przykładem sprzeniewierzenia się konstytucji”.
Prof. Grabowska przypomniała, że konstytucja głosi, iż „wyroki są ostateczne i powszechnie obwiązujące”.
- „I tego nie zmienią setki tego typu oświadczeń jakie zostały wydane przesz resort pana Sienkiewicza. One tylko przynoszą niestety niechlubną sławę, tym którzy je pisali, ale także tym, którzy zdecydowali się z takim przekazem pójść do społeczeństwa. To żałosne”
- powiedziała rozmówczyni wPolityce.pl.
