Fronda.pl: Po sporze o prawomocność udzielonego przez prezydenta w 2015 roku aktu łaski, w piątek minister Adam Bodnar dał Polakom nowy materiał do dyskusji prawnych. Ministerstwo Sprawiedliwości twierdzi, że prokurator Dariusz Barski został w sposób niewłaściwy przywrócony ze stanu spoczynku i wystarczyło wręczyć mu stwierdzający to dokument, by przestał sprawować swój urząd. Tę narrację można uzasadnić czy jest to nonsens?
Sebastian Kaleta, były wiceminister sprawiedliwości: To kompletny nonsens. Pan Adam Bodnar tak szukał podstaw prawnych, że wreszcie uznał, iż nie będzie prawa uznawał. Ustawa Prawo o prokuraturze przewiduje możliwość zmiany Prokuratora Krajowego, ale jest ona uzależniona od zgody prezydenta. Tymczasem minister Bodnar zdecydował, że nie będzie się pytał pana prezydenta i po prostu wyrzucili Prokuratora Krajowego. Czymś niespotykanym w skali europejskiej jest sytuacja, w której minister sprawiedliwości w tak ordynarny sposób narusza kluczowe przepisy prawa.
Oczywistym jest zatem, że do żadnej zmiany na stanowisku Prokuratora Krajowego nie doszło. Próby zainstalowania jakiegoś neo-prokuratora krajowego wprowadzą Polskę w gigantyczny chaos prawny. Już mówią o tym eksperci. To możliwość podważania aktów oskarżenia, zarzutów czy aresztów z tego tylko powodu, że pan Adam Bodnar chciał zmienić Prokuratora Krajowego, ale nie potrafił tego zrobić zgodnie z prawem.
Tę prawną ekwilibrystykę, która ma umożliwić rządzenie bez udziału głowy państwa, można długo pociągnąć? Aleksander Kwaśniewski twierdzi, że jeśli większość parlamentarna nie będzie w stanie ogłaszać żadnych ustaw z uwagi na prezydenckie weto, powinna sama apelować o rozwiązanie Sejmu i wcześniejsze wybory. To dziś realny scenariusz?
Przede wszystkim zbyt wiele tych ustaw do tej pory nie przegłosowano. Nowy parlament działa już dwa miesiące i co z tych konkretów uchwalono? Dotychczas pan prezydent zaledwie raz skorzystał z prawa weta.
Zdaje się, że rząd zakłada rządzenie bez prezydenta, czyli z naruszeniem Konstytucji. Zamiast wprowadzać pożądane przez siebie zmiany w prawie, po prostu prawo ignoruje. To jest niebywałe. Miało być „przywracanie praworządności”, a jest ordynarne tej praworządności naruszanie. Totalna odwrotność tych wszystkich deklaracji. Uśmiechnięta Polska na afiszach, a tak naprawdę zaciśnięta pięść i kij bejsbolowy w ręku.
Premier twierdzi, że to decyzja ministra sprawiedliwości. Adam Bodnar natomiast wskazał, że o odwołaniu zdecydował Donald Tusk. Niezależnie od tego, zaskoczyła nagłość tej decyzji. Dlaczego rząd postanowił podjąć próbę zmian w Prokuraturze Krajowej akurat w piątek?
Widzieliśmy, że duże kontrowersje wywołało bezprawne zatrzymanie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Mamy de facto do czynienia z sytuacją, w której osadzono w więzieniu dwóch posłów na Sejm z ważnymi mandatami. To znowu coś w Europie niespotykanego, czemu przygląda się prokuratura. Pojawiły się niepokojące sygnały związane ze sposobem wejścia do Pałacu Prezydenckiego. Mamy też informacje o bardzo intensywnym śledztwie w sprawie działań ministra Sienkiewicza. Przypominam, że pierwsze decyzje sądów jasno potwierdzają, iż były to działania kompletnie bezprawne. Można zatem wskazywać, że zdenerwowanie obozu rządzącego jest tak duże, iż próbuje on zablokować podejmowane niezależnie wobec rządu działania prokuratury. Po prostu próbują spacyfikować prokuraturę. Innego wyjaśnienia nie ma. Trudno go szukać, widząc skalę absurdu komunikowanych podstaw podjętej decyzji.
Niespodziewanie minister Adam Bodnar ogłosił dziś, że do końca tygodnia „przedstawi założenia do ustawy, która będzie rozdzielała urząd prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości”. Odczytuje Pan Minister tę zapowiedź jedynie jako realizację wcześniejszych obietnic, czy jednak również jako pewne przyznanie się do porażki i krok wstecz?
Nie, to jest zasłona dymna. Próba przekonywania z uśmiechem, że buduje się jakieś niezależne instytucje, kiedy faktycznie dochodzi do próby ich siłowego przejęcia. To jest właśnie ta wewnętrzna sprzeczność rządu Donalda Tuska. Jeżeli mówią, że będą rozdawać pieniądze czy obniżać podatki, to znaczy, że podatki będą wyższe. Ta jest w tym roku. Miała być wyższa kwota wolna od podatku, a zamiast tego od początku roku wzrosło kilka obciążeń. Z takim samym sposobem działania mamy do czynienia tutaj. Miała być przywracana praworządność, a jest siłowe wchodzenie do mediów publicznych i do prokuratury. Zwróćmy uwagę, że w dniu, w którym Adam Bodnar mówi o rozdzieleniu funkcji prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości, ogłosił on również, że żąda dyscyplinarki dla krytykującego go prokuratora. Zastępca Prokuratora Generalnego powiedział mu, że mógł popełnić przestępstwo i - jak czytamy w komunikacie Ministerstwa Sprawiedliwości – było to dla pana Bodnara niekomfortowe, więc prokurator powinien jego zdaniem ponieść konsekwencje. Tak wygląda to mityczne szanowanie niezależności prokuratorów.
Zastępcy Prokuratora Generalnego najpierw poinformowali go, że podejmuje w ich ocenie działania niezgodne z prawem, a następnie skierowali zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Dzisiaj natomiast Prokuratura Krajowa poinformowała o liście skierowanym do przewodniczącej Komisji Europejskiej i członków Parlamentu Europejskiego. Kiedy o łamaniu praworządności nie mówi już tylko opozycja, ale również Prokuratura Krajowa, Bruksela może zmienić swoje wcześniejsze nastawienie i zdecydować się na jakąś interwencję?
Przede wszystkim Bruksela nie ma narzędzi prawnych, by interweniować. Ważny jest natomiast sygnał polityczny ze strony Komisji Europejskiej. Reakcja KE odpowie na pytanie, czy ta „troska” o praworządność w Polsce prezentowana przez ostatnie lata była prawdziwa, czy jej celem było jedynie tworzenie fałszywego obrazu Polski i pod płaszczykiem przywracania praworządności podejmowano czysto polityczne działania mające pomóc Donaldowi Tuskowi powrócić do władzy. Skoro KE w raportach na temat Polski protestowała przeciwko zarządzaniu prokuraturą przez ministra sprawiedliwości, to zdecydowanie powinna zająć stanowisko wobec prokuratora generalnego Adama Bodnara. Tak byłoby, gdyby to była uczciwa Komisja Europejska. Ale mamy do czynienia z hochsztaplerami, którzy zainstalowali sobie w Polsce usłużny sobie rząd, więc nie spodziewam się jakiejś reakcji z ich strony.
Prokuratorzy, widząc że KE zwracała uwagę na sprawy prokuratorskie, mają oczywiście prawo zasygnalizować te problemy. To jest test dla całego tego sporu o praworządność z nadzorczą wobec rządu rolą Komisji Europejskiej. Czy Komisja Europejska skrytykuje działania rządu Donalda Tuska, które są spotęgowaniem tego, co nam zarzucano w ostatnich latach? Ja w to nie wierzę.
Dwa dni temu gorzki wpis na swoim blogu opublikował prof. Mariusz Muszyński, który stwierdził, że „państwa już nie ma”. W ocenie prawnika, działania realizowane przez rząd Donalda Tuska „uderzają w poszczególne fundamenty państwowości”. To uprawniona teza?
Tak, ponieważ Donald Tusk, wspólnie ze swoimi współpracownikami, krok po kroku niszczy porządek prawny w Polsce. Robi to, siłowo przejmując instytucje lub w sposób ceremonialny wręcz odmawiając stosowania przepisów wynikających z Konstytucji, obchodząc prezydenta. Siłowe wejście do mediów publicznych. Wsadzenie do więzienia posłów na Sejm wbrew prawu łaski zastosowanemu przez głowę państwa. Nieuznawanie wyroków sądów. Podważanie statusu sędziów Sądu Najwyższego. Teraz siłowe wejście do prokuratury… Dzisiaj w Polsce działa siła. Prawo nie ma żadnego znaczenia dla nowej ekipy rządzącej. Żadnego! Oni nie zmieniają prawa, które się im nie podoba, tylko po prostu je ignorują. To sytuacja niespotykana. Przypominam, że niezależnie od oceny naszych rządów i stanowionego przez nas prawa, każda decyzja, każde podejmowane przez rząd Zjednoczonej Prawicy działanie miało oparcie o uchwalone prawo. Nowy rząd po prostu działa prawem siły. Jeśli nas oskarżano o niszczenie praworządności, to jak można nazwać działania obecnej władzy?
