Podsumowując sprawowaną przez siebie misję dyplomatyczną w Polsce Tohams Bagger nie ma sobie nic do zarzucenia. W rozmowie z red. Bartoszem T. Wielińskim stwierdził, że w jego „zachowaniu czy tweeetach nie było niczego niewłaściwego”. Podkreślił, że jedynie reagował, kiedy z punktu widzenia Niemiec „konieczna była odpowiedź na wystąpienia polskich polityków i urzędników państwowych, które stanowiły zniekształcenie rzeczywistości”. W odpowiedzi dziennikarz przypomniał skandaliczny wpis dyplomaty z marca, kiedy to zwracając się do szefa polskiego MON pytał, „ile miliardów złotych Polska przelewała do Moskwy w zamian za rosyjską energię?”.
- „Każdy niemiecki ambasador, przyjeżdżając do Polski, szybko orientuje się, że Niemcy są stałą częścią polskiego dyskursu politycznego. Trzeba sobie z tym radzić, ale nie zawsze i nie wszystko można powiedzieć jedynie w sposób wyważony”
- uzasadniał swoje zachowanie Bagger.
Dyplomata powtórzył też tezę, która wywołała ogromne oburzenie, kiedy wyraził ją w rozmowie z „Financial Times”. Stwierdził, że „Niemcy dla wielu Polaków są punktem odniesienia, ale po stronie niemieckiej nie jest to odwzajemniane”.
- „Dla większości Niemców Polska jest tylko jednym z wielu sąsiadów”
- podkreślił.
Ponownie też przekonywał, że Polska traci swoją szansę na zdobycie niemieckiej sympatii, która pojawiła się w związku z podejmowanymi przez Polaków działaniami wobec wojny na Ukrainie.
- „Po napaści Rosji na Ukrainę Polska szybko podjęła chwalebne decyzje, przyjęła miliony uchodźców, szczodrze Ukrainie pomogła. To właściwy moment, by zmierzyć się z brakiem zainteresowania po niemieckiej stronie. By powiedzieć: Zobaczcie, ile ważnych rzeczy się u nas dzieje. Ale zamiast tego słyszymy z Polski tę samą wspomnianą już melodię. Ludzie wzruszają więc ramionami, szansa zostaje zmarnowana…”
- powiedział.
Naturalnie, nie zabrakło tematu reparacji. Dla nowego wiceszefa niemieckiego MSZ temat pozostaje jednak zamknięty.
- „Niemieckie stanowisko w sprawie reparacji jest jasne i zostało przekazane na piśmie stronie polskiej. Ta kwestia jest prawnie zamknięta. Mówiłem o tym kilkakrotnie i nie ma wiele do dodania”
- oświadczył.
- „W kwestii reparacji w Niemczech nic się nie zmieni”
- dodał.
Bagger zadrwił przy tym w wiceszefa polskiego MSZ Arkadiusza Mularczyka oceniając, że „on sam najlepiej wie, z jak niewielkim międzynarodowym odzewem spotykają się jego wysiłki w tej sprawie”.
Uderza też sposób, w jaki Niemiec uzasadniał opieszałą reakcję Berlina na rosyjską inwazję. Stwierdził, że różnica pomiędzy reakcją Polski a Niemiec wynika z odmiennych „koszmarów” tych narodów. Jego zdaniem o polskiej pomocy dla Ukrainie zdecydowało to, że „polskim koszmarem jest okupacja” i Polacy uznali, iż Ukraińcy walczą nie tylko o własną wolność, ale również o wolność Polski. Tymczasem „niemieckim koszmarem jest wojna sama w sobie” i „w Niemczech dominowało poczucie: Chcemy pomóc Ukraińcom, ale chcemy uniknąć wielkiej wojny, w którą sami zostaniemy wciągnięci”. Najwyraźniej w Niemczech zapomniano już, kto w Europie wciągał swoich sąsiadów „w wielkie wojny”.
