13 września szef niemieckiego rządu przeprowadził 90-minutową rozmowę telefoniczną z prezydentem Rosji, którego miał zachęcać do „znalezienia rozwiązania dyplomatycznego, opartego na zawieszeniu broni, całkowitym wycofaniu wojsk rosyjskich oraz poszanowaniu integralności terytorialnej i suwerenności Ukrainy”.
O „przyjaznej atmosferze” towarzyszącej rozmowom z rosyjskim „rzeźnikiem” Olaf Scholz opowiedział na antenie radia Deutschlandfunk.
- „Choć mamy bardzo, bardzo różne, a często nawet bardzo odmienne poglądy w różnych sprawach, to rozmowy zawsze przebiegają w przyjaznej atmosferze”
- stwierdził.
Podkreślił przy tym, że wszystkie rozmowy od rozpoczęcia wojny na Ukrainie odbyły się z inicjatywy strony rosyjskiej.
W wywiadzie nie zabrakło wątku broni wysyłanej przez Niemcy napadniętemu państwu. Scholz kolejny raz stwierdził, że niemieckie uzbrojenie „zmieniło obraz wojny i umożliwiło sukcesy, które obecnie odnosi Ukraina”.
Najwyraźniej tak wielkie znaczenie dla ukraińskiej kontrofensywy mają niemieckie hełmy. W kwestii czołgów, o które wciąż prosi Ukraina, niemiecki polityk stwierdził, że „do tej pory żaden kraj NATO nie dostarczył na Ukrainę czołgów wyprodukowanych na Zachodzie”, dlatego też Niemcy nie zrobią tego jako pierwsi.
