Uznawany za jednego z głównych hamulcowych w kwestii dozbrajania Ukrainy i nakładania sankcji na Rosję po 24 lutego 2022 roku, kanclerz Olaf Scholz teraz zapewnia, że Niemcy będą wciąż dostarczać Ukrainie broń, aby umożliwić jej skuteczną obronę w czasie trwającej wojny. W ten sposób odpowiedział na coraz powszechniejsze apele pewnych grup w Niemczech, które żądają zaprzestania dozbrajania Ukrainy. Scholz obiecał przekazanie w najbliższych tygodniach Kijowowi kolejnych samobieżnych dział przeciwlotniczych Gepard oraz systemów obrony przeciwlotniczej Iris-T.
Odnosząc się do apeli zwolenników „rozwiązania pokojowego” niemiecki przywódca stwierdził, że nie tworzy się pokoju krzycząc w Berlinie „nigdy więcej wojny” i
„żądając wstrzymania wszystkich dostaw broni na Ukrainę”.
- „Umiłowanie pokoju nie oznacza uległości wobec większego sąsiada. Gdyby Ukraina przestała się bronić, to nie byłby to pokój, lecz koniec Ukrainy”
- stwierdził.
Olaf Scholz oświadczył też, że jego rząd nie zaangażuje się w żadne rozmowy pokojowe ponad głowami Ukraińców. Zauważył przy tym, że Putin dziś nie wysyła żadnych sygnałów, które można by odebrać jako chęć prowadzenia negocjacji. Przeciwnie, rosyjski przywódca posuwa się do kolejnych gróźb.
- „Z pistoletem przy skroni nie może być żadnych negocjacji, chyba że o własnym podporządkowaniu”
- powiedział.
W czasie swojego wystąpienia w Bundestagu zaznaczył, że nie można dopuścić do zwycięstwa rosyjskiego imperializmu.
