Kanclerz Niemiec Olaf Scholz wystąpił w poniedziałek na Uniwersytecie Karola w Pradze, gdzie zaprezentował swoją wizję reformy Unii Europejskiej. Polityk opowiedział się za rozszerzeniem Unii Europejskiej, podkreślając przy tym, że wspólnota złożona z 30 lub 36 państw nie będzie już przypominać Unii, jaką znamy dziś. Wskazał, że nie można dopuścić do sytuacji, w której jedno państwo blokuje decyzję wspólnoty. W związku z tym Scholz powtórzył swój postulat zrezygnowania z prawa weta przynajmniej w kwestiach związanych z polityką zagraniczną i podatkową. Sporą część swojego wystąpienia poświecił przy tym kwestiom praworządności, domagając się dodatkowych kompetencji dla Komisji Europejskiej i odbierania unijnych środków państwom, które w ocenie Brukseli nie przestrzegają zasad państwa prawa.

Przemówienie Scholza komentował na antenie Radia WNET były szef MSZ Witold Waszczykowski, który podkreślił, że „nie zgadza się z meritum tego wystąpienia”.

- „Nie zgadzamy się przecież od lat, aby Europa szła w kierunku federalizacji, aby decyzje były podejmowane większością ponieważ traktaty mówią jednoznacznie, że na przykład kwestie bezpieczeństwa, migracji czy tej spornej praworządności, nie są objęte unijnymi traktatami i są w gestii państw narodowych”

- podkreślił polityk.

Niestety, sam Scholz zdaje się mieć pełną świadomość tego, że jego propozycje są sprzeczne z unijnymi traktatami. Dlatego kanclerz podkreślał w Pradze, że „Traktaty Europejskie nie są wykute w kamieniu”.