O szczegółach podróży pisze reporter „La Stampa” Ilario Lombardo. Wczoraj w Rzeszowie wylądowały samoloty rządowe trzech państw. Następnie delegacje udały się do Medyki, a stamtąd pociągiem do Kijowa.

Włoski dziennikarz podkreśla, że dziś w Kijowie „pozostałości grozy, która poruszyła i zjednoczyła Europę będą tłem skomplikowanego spotkania, zorganizowanego mimo tysiąca trudności, dyplomatycznej ostrożności stron i po oczekiwaniu na to, aż odbędą się wybory we Francji”.

Lombardo zauważa, że odwiedzający dziś stolicę Ukrainy liderzy wciąż zdają się nie mieć wspólnego stanowiska ws. wstąpienia tego kraju do Unii Europejskiej.

- „Wydaje się, że Francuzi hamują, Włosi mają mniej oporu, podczas gdy Niemcy przybywają przytłoczeni nieufnością ukraińskiego prezydenta i oskarżani o to, że nie chcą tak do końca zerwać z uzależnieniem ekonomicznym, wiążącym Berlin i Moskwę”

- podkreśla.

Zwraca też uwagę, że zachodni przywódcy chcą doprowadzić do ukraińsko-rosyjskich negocjacji, o czym jeszcze wczoraj mówił Emmanuel Macron. Przekonuje, że w kołach dyplomatycznych pojawia się temat przywrócenia porozumień z Mińska.

W Kijowie przywódcy mają rozmawiać również o odblokowaniu eksportu ukraińskiego zboża, finansowaniu odbudowy kraju oraz sytuacji na froncie.