Polscy piłkarze pierwsze dwie bramki stracili w pierwszych trzech minutach meczu. Dalej było tylko gorzej. Z biegiem czasu Czesi dołożyli kolejne trafienie. Gol zdobyty przez Polaków był bramką na "otarcie łez".

"Przede wszystkim chcę pogratulować czeskiej drużynie, która zasłużyła na to zwycięstwo. Oczywiście nic nie poszło zgodnie z naszym planem. Nie tak to sobie wyobrażaliśmy. Biorę za to odpowiedzialność. To były moje wybory. Zawodnicy próbowali, starali się, ale nie zawsze zachowywali się odpowiednio. Musimy teraz poprawić wiele rzeczy. Po porażkach zawsze jest ciężko. Musimy zanalizować, co poszło nie tak. Zaskoczyły mnie pierwsze minuty. Analizowaliśmy Czechów i wiedzieliśmy, że tak grają, a jednak zostaliśmy zaskoczeni" - powiedział trener Santos.

"W pierwszej połowie mogliśmy strzelić gola kontaktowego. Niestety przez większość spotkania nie wyglądało to dobrze. Czesi robili to w czym są dobrzy, czyli w agresywnym, szybkim ataku. Pozwoliliśmy, żeby to się stało i teraz musimy to naprawić" - kontynuował Santos.

"Jestem smutny i zawiedziony. Tak samo zawodnicy. Musimy jednak schłodzić głowy i po meczu porozmawiać o futbolu. O tym, co możemy zrobić lepiej taktycznie i technicznie. W piłce nożnej trzeba bronić i odzyskiwać piłkę. Nie możemy pozwalać przeciwnikowi na kreowanie sytuacji, a gdy jesteśmy w jej posiadaniu musimy je stwarzać" - wyjaśniał portugalski trener.

"Jestem przekonany, że ta drużyna jest w stanie utrzymać równowagę między obroną i atakiem. Powinniśmy też popracować nad mentalnością, żebyśmy byli w stanie wrócić do gry i skonfrontować się z tym, co dzieje się na boisku" - wskazał trener.

W poniedziałek Polaków czeka mecz z Albanią na stadionie narodowym w Warszawie.

"Drużyna musi uwierzyć w siebie. Trzeba podnieść głowy. Następny mecz z Albanią będzie dla nas bardzo ważny" - powiedział w tym kontekście Santos.