„Wcale nie jestem pewien czy prezydent Duda nie wyznaczył właśnie dwóch premierów. Wyznaczył Mateusza Morawieckiego, aby podjął się misji tworzenia nowego rządu, ale zarazem zasugerował, że jest pewien kandydat porozumienia pomiędzy ugrupowaniami o podobnych poglądach, którym może być Marek Sawicki” – analizował na antenie TVP Tomasz Sakiewicz.
Jak podkreślił dziennikarz – „wiadomo było, że Marek Sawicki jest tym politykiem PSL, który ma największą skłonność do realizacji tej części programu PiS, na której PiS-owi zależy”.
Sakiewicz przypomniał również, że w przeszłości porozumienia między PiS i PSL, choćby wokół wyboru Rzecznika Praw Obywatelskich czy ws. IPN „jakoś tam dopinał Marek Sawicki i odgrywał w tym bardzo aktywną rolę”. „On potrafił się dogadywać z PiS-em” – przekonywał redaktor naczelny „Gazety Polskiej”.
„Oczywiście jest bardzo silna w tej chwili pozycja Kosiniaka-Kamysza, tyle, że on z jakichś niezrozumiałych dla mnie osobistych czy psychologicznych powodów nie jest w stanie wykorzystać sytuacji, kiedy leży dla niego ze strony PiS przygotowane pewne stanowisko premiera, a do tego dość stabilna większość, na którą nie będzie mógł liczyć w rządzie, jaki potencjalnie stworzyłby Donald Tusk. Zresztą w rządzie Tuska PSL odgrywałby nieporównywalnie mniejszą, wręcz marginalną rolę, a sam Kosiniak-Kamysz nie wiadomo czy mógłby liczyć choćby na funkcję wicepremiera” – mówił Tomasz Sakiewicz.
Zdaniem Sakiewicza „jedyną stabilną większość w nowym Sejmie gwarantuje tylko porozumienie PiS z PSL”.
„Pytanie tylko, na jakim etapie ono nastąpi. Czy uda się Morawieckiemu osiągnąć je już teraz? Uważam, że w tym Sejmie będą się zmieniać rządy” – skonstatował Tomasz Sakiewicz.
