Lider Zjednoczonej Prawicy odniósł się dziś do decyzji niemieckiego resortu spraw wewnętrznych o wzmocnieniu kontroli na granicy z Polską i Czechami w związku z nasilającym się przemytem nielegalnych migrantów. Wicepremier zwrócił uwagę, że Niemcy byłyby zmuszone do znacznie bardziej radykalnych działań, gdyby nie decyzja rządu PiS o budowie zapory na granicy z Białorusią i ofiarna służba polskich służb.
- „Rzeczywiście jest taka możliwość, że ta strefa Schengen po prostu powoli upadnie. Wiecie jaka to jest możliwość? Jakbyśmy zburzyli to ogrodzenie (na granicy z Białorusią - red.), puścili tamtędy to coraz większe, bo to by narastało, grupy tych nielegalnych imigrantów i one oczywiście parłyby w stronę granicy niemieckiej”
- powiedział.
- „Wtedy Niemcy rzeczywiście by znieśli tę otwartą granicę i by ją zablokowali. No ze swojego punktu widzenia można by powiedzieć, że mieliby rację. Ale to my ich bronimy, bronimy całej Europy”
- dodał.
Zwrócił przy tym uwagę, że dyskusja na temat słuszności ochrony granicy z Białorusią wciąż trwa. Przywołał film Agnieszki Holland, w którym funkcjonariusze polskiej Straży Granicznej zostali zaprezentowani jako łamiący prawa człowieka przestępcy.
- „Będziemy bronić polskich granic. I żadne kłamliwe, bezczelne, niesłychane po prostu filmy nam w tym nie przeszkodzą”
- zapewnił.
Odniósł się również do decyzji Sądu Okręgowego w Warszawie, który udzielił zabezpieczenia, zabraniając ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze w wypowiedziach publicznych i mediach społecznościowych łączyć nazwisko reżyserki oraz jej twórczość ze zbrodniczymi reżimami autorytarnymi.
- „To jest po prostu całkowicie sprzeczne z Konstytucją. W Polsce Konstytucja gwarantuje wolność słowa”
- ocenił.
