W trakcie kontroli protestów wyborczych dostrzeżone zostały uchybienia, które zostaną przedstawione ustawodawcy w celu ewentualnej korekty przepisów wyborczych. Nie jest jednak prawdopodobne, by do takiej korekty doszło przed wyborami do PE i samorządowymi.

Postępowanie w sprawie protestu wyborczego kończy się opinią, czy protest ten był zasadny, czy też nie. Te opinie są następnie podstawą do uznania przez SN, czy wybory powinny zostać unieważnione.

W tym wypadku jednak tak nie było, a Izba Kontroli Nadzwyczajnej SN nie dostrzegła żadnych podstaw do unieważnienia wyborów parlamentarnych z października ubiegłego roku.

Co ciekawe, wątpliwości co do tego, czy Izba ta jest sądem, miał Szymon Hołownia. Wówczas chodziło jednak o niewygodną dla obecnego rządu kwestię bezskuteczności wygaszenia mandatów poselskich Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika.