Wczoraj o godz. 21.23 nieznany sprawca nadał za pomocą radiotelefonu na dwóch odcinkach w województwie zachodniopomorskim sygnał radio-stop, który spowodował automatyczne zatrzymanie pociągów w regionie. W efekcie do godz. 23.30 opóźnionych było 20 pociągów, a ruch towarowy przywrócono dopiero o 2:00. Wedle nieoficjalnych doniesień, w czasie nadawania sygnału kolejarze słyszeli hymn Rosji i przemówienie Władimira Putina. Sprawę badają właściwe służby.

W rozmowie z portalem Niezależna.pl do zdarzenia odniósł się członek sejmowej Komisji Obrony Narodowej, który przyznał, że należy spodziewać się kolejnych prowokacji.

- „Pamiętajmy o jednej rzeczy, że nigdy nie wiadomo kiedy idioci żartują, a tak trzeba klasyfikować całą tą swołocz sowiecką. W związku z tym te rzeczy na pewno się będą pojawiały. Jestem przekonany, że będą się nasilały. Służby są postawione w stan wyższej gotowości”

- powiedział parlamentarzysta.

Podkreślił, że takie incydenty nie mogą wywoływać paniki.

- „Oczywiście my nie możemy wpadać w panikę, nie możemy uważać, że to jest coś takiego, z czym sobie nie poradzimy. W takich sytuacjach zawsze muszą być po prostu czujni wszyscy – nie tylko nasze służby, ale również obywatele. To jest po prostu nasz wspólny interes, by w odpowiedni sposób reagować i na czas reagować. Wszystkie ręce na pokład”

- apeluje poseł.

Zaznacza jednocześnie, że nie wolno również ignorować zagrożeń.

- „Pamiętać musimy, że naprawdę jesteśmy w stanie bardzo wysokiego zagrożenia. Tutaj jest potrzebna każda jedna osoba, która by takie zagrożenie dostrzegała, by odpowiedzialność obywatelska funkcjonowała. Pamiętajmy, że służby nie załatwią wszystkiego, jeśli nie będzie odpowiedniego działania wszystkich, także mediów, polityków, obywateli”

- podkreślił.