Fronda.pl: Niedawno w Warszawie spłonęła hala przy ul. Marywilskiej. Płonęło również wysypisko śmieci na warszawskich Siekierkach, a w Bytomiu zajezdnia autobusowa. Bez przesądzania o charakterze tych zdarzeń, czy tak właśnie mógłby wyglądać rosyjski sabotaż na terenie naszego kraju?
Stanisław Żaryn (doradca Prezydenta RP, b. zastępca ministra koordynatora służb specjalnych w Polsce): Sytuacja bezpieczeństwa w Europie od dłuższego czasu ulega zmianie, niestety na gorsze. Musimy mieć tego świadomość. Polska jest krajem kluczowym dla bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO oraz krytycznie ważnym dla pomocy Zachodu dla Ukrainy. Zagrożenia ze strony Rosji sprawiają, że do różnych wydarzeń musimy podchodzić inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Przypomnę, że w sierpniu 2023 roku, gdy w Polsce pojawiły się przypadki zatrucia Legionellą (chorobą zakaźną przenoszoną przez wodę), Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego weryfikowała, czy nie mamy przypadkiem do czynienia z sabotażem. Te działania wynikały właśnie ze świadomości zupełnie innej siatki zagrożeń. Obecnie także na tę serię pożarów powinny spojrzeć służby kontrwywiadowcze, właśnie po to, żeby sprawdzić wątek potencjalnych działań związanych z wojną hybrydową. Trudno nie stawiać sobie takich pytań, gdy mamy do czynienia z serią poważnych pożarów, destabilizujących państwo polskie.
Jakie jest obecnie ryzyko aktów sabotażu i terroru ze strony Rosji na terytorium Polski? Czy ucieczka na Białoruś Tomasza Szmydta może stanowić pewnego rodzaju cezurę czasową, po której ryzyko to wzrośnie?
Sprawa zdrady Tomasza Szmydta nie jest dla mnie istotną cezurą, jeśli chodzi o stopień zagrożenia rosyjskimi działaniami asymetrycznymi. Rosja prowadzi przeciwko Polsce wojnę hybrydową już od dawna. Zdrada Szmydta ani nie rozpoczyna tego typu operacji, ani ich nie kończy. Była ona po prostu jednym z elementów długofalowej taktyki Rosji, podejmowania działań wymierzonych przeciwko Polsce.
Już jedno z ostatnich dużych śledztw prowadzonych przez ABW, w wyniku którego na początku 2023 roku udało rozbić się założoną przez Rosjan, a działającą na terytorium Polski siatkę szpiegowską, pokazało, że weszliśmy na wyższy poziom zagrożenia ze strony Rosji. Tamta siatka szpiegowska miała właśnie za zadania prowadzenie działań asymetrycznych. Mowa już nie tylko o działaniach z zakresu walki informacyjnej, ale o dywersji czy aktach przemocy, terroru. Jej członkowie mieli przygotowywać akty dywersji, pobicia na zlecenie, a także inne akty z pogranicza terroryzmu oraz zastraszania ludności. To był pierwszy bardzo mocny sygnał, że Polska jest teraz w dużo większym stopniu narażona na akcje sabotażowo-dywersyjne ze strony Rosji. Sukces polskiego ABW bardzo zainteresował naszych sojuszników. Dziś na Zachodzie powszechne jest przekonanie, że rosyjskie służby stanowić mogą poważne zagrożenie. Media donosiły nawet o kolejnych alertach podnoszonych przez służby specjalne krajów Zachodu i ostrzeżeniach o możliwych działaniach sabotażowych ze strony Kremla. Zagrożenia są dużo poważniejsze. Mam nadzieję, że polscy politycy zajmujący się kwestiami bezpieczeństwa są tego świadomi. Od nich do polskich służb musi wyjść bardzo jasny przekaz, by kontynuowały działania ofensywne, mające na celu rozpoznawanie i niwelowanie takich zagrożeń.
Czy Rosjanie, planując ewentualne działania dywersyjne na terenie Polski, mogli uwzględniać zmianę władzy w Polsce? Jak ocenia Pan nasze aktualne przygotowanie do zapobiegania tego rodzaju działaniom?
Nikt nigdy nie powinien czuć się zabezpieczony przed działaniami rosyjskiego wywiadu. To jest ciągła walka dwóch stron, dlatego służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo RP muszą prowadzić swoje działania w sposób profesjonalny i rzetelny. Czas przejmowania władzy w Polsce jest w sposób naturalny czasem większej niestabilności państwa. Dodatkowo potęgują to działania obecnych władz. Od momentu przejęcia władzy przez obóz polityczny Donalda Tuska obserwujemy rozmontowywanie obszarów mających służyć zapewnieniu bezpieczeństwa naszemu krajowi. Trwa chaos w prokuraturze, rząd kontynuuje zaczętą kilka lat temu nagonkę na służby specjalne, mamy dalsze dywagacje dot. choćby metod kontroli operacyjnej, służby skupiają się na audytowaniu poprzedników, a na kluczowych stanowiskach w służbach często pojawiają się osoby, które nie są w stanie sprostać obecnym wyzwaniom. To wszystko sprawia, że Rosjanie mogą dostrzegać pewne luki w naszym systemie bezpieczeństwa. I z pewnością będą chcieli je wykorzystać. Dodatkowo rząd Tuska prowadzi politykę bardzo mocnego polaryzowania polskiego społeczeństwa, co w efekcie osłabia Polskę w obliczu potencjalnych zewnętrznych zagrożeń. Mamy więc do czynienia obecnie z pewnym okresem który jest bardzo niepokojący dla nas, polskich obywateli.
Jak należy prawidłowo zabezpieczać naszą infrastrukturę krytyczną? Powinniśmy głównie oprzeć się na rozbudowie kontrwywiadu? Jakie inne ważne działania zabezpieczające należało by tu podjąć?
Oczywiście polski kontrwywiad jest kluczowy, aby podjąć działania zabezpieczające wewnątrz naszego państwa. Zresztą cały szerszy system z tym związany powinien tu dobrze funkcjonować. Nasze wywiady powinny działać w sposób bardzo ofensywny, aby móc skutecznie ustalić, jakie są w tej chwili plany naszych przeciwników i na czym koncentrują się nasi wrogowie. To wszystko musi funkcjonować jako dobrze działający mechanizm, sprawnie zarządzany.
Jednak obserwowana od kilku miesięcy niestabilność obecnej władzy, czego przykładem może być ostatnia rekonstrukcja rządu, nie wpływa korzystnie na polskie służby. Miejmy nadzieję, że ten okres niestabilności szybko się skończy, a wspomniane powyżej działania, szkodliwe dla bezpieczeństwa RP zostaną ukrócone. Służby muszą również otrzymać od władz jasny komunikat, że najważniejsze jest bezpieczeństwo Polski, a nie rozgrywki polityczne. Rola służb jest tu więc bardzo istotna. Musimy też jednak mieć świadomość faktu, że zabezpieczenie infrastruktury krytycznej jest również zadaniem dla specjalnych formacji ochronnych, pozostających w rękach firm czy instytucji, które tego typu infrastrukturą krytyczną zarządzają. Ludzi, którzy zarządzają operatorami infrastruktury krytycznej nie zwalnia z odpowiedzialności za bezpieczeństwo obiektów kluczowych dla Polski. Mam nadzieję, że mają oni świadomość swojej odpowiedzialności.
Czy Rosjanie są zdolni do przeprowadzenia u nas takiej akcji, jak wysadzenie czeskiego magazynu z bronią we Vrbeticach w 2014? Czy uważa Pan, że Rosjanie mogą dysponować u nas na tyle już rozbudowaną siatką agentów, żeby móc dokonać takich aktów terroru?
Z jednej strony nie chcę siać paniki, bo przecież to nie jest tak że Rosjanie są wszechmocni. Ale na pewno musimy mieć świadomość, że takie zdarzenia nie są wykluczone. Należy więc podejmować nieustanne działania, aby tego typu zagrożenia niwelować. Polska jest obiektem bardzo agresywnych działań ze strony rosyjskiej czy białoruskiej. Wszystkim powinno zależeć na tym, abyśmy jako państwo pozostali bezpieczni.
Nie jestem naiwny i zdaję sobie sprawę z tego, że Rosjanie będą próbowali dokonać jakiegoś uderzenia w Polsce. Trudno przesądzić, jak to będzie wyglądało, ale zagrożenie jest realne. Choćby dlatego, że będą chcieli się na nas zemścić za to, że Polska wydatnie pomogła powstrzymać rosyjską inwazję przeciwko Ukrainie. W kluczowym momencie to właśnie dzięki czołgom z Polski udało się rozbić nacierające rosyjskie wojska. Rosjanie doskonale to pamiętają, widzą, że Polska jest jednym z tych krajów, dzięki któremu nie udało się Rosji zrealizować swoich planów na Ukrainie.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
