Wedle informacji przekazanych wczoraj przez portal tvp.info, Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęło 11 kwietnia br. Śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Chodzi o zawiadomienie Marka Falenty, w którym poinformował on o możliwości przekroczenia uprawnień przez premiera Donalda Tuska w 2014 roku. Sprawa ma związek z aferą podsłuchową i importem rosyjskiego węgla. W ocenie Marka Falenty, lider PO mógł przekroczyć uprawnienia w związku z kontrolą prowadzoną w spółce Składy Węgla.
- „PiS ściga mnie za walkę mojego rządu z importem rosyjskiego węgla. Prokuratura działa na wniosek skazanego za nielegalne podsłuchy importera tego węgla Marka Falenty. Użył on swych taśm, w porozumieniu z PiS, w celu obalenia rządu. Scenariusz pisany cyrylicą”
- skomentował działania prokuratury Donald Tusk.
Pytany o ten wpis rzecznik rządu Piotr Müller zauważył, że prokuratura odpowiedziała na złożone zawiadomienie.
- „Nie ma w tej chwili informacji o postawieniu żadnych zarzutów”
- podkreślił.
- „Czy ja rozumiem, że Donald Tusk proponuje, że jak wobec Donalda Tuska stawiane są jakiekolwiek zarzuty, to cały aparat państwowy ma stanąć na baczność i powiedzieć: nie, nie realizujemy żadnych działań, nie wyjaśniamy sytuacji, bo to jest Donald Tusk?”
- pytał polityk.
- „Jeżeli tak uważa opozycja to oczywiście może tak twierdzić i rozumiem, że była taka doktryna – zwana doktryną Neumana– za czasów PO. Natomiast teraz ona nie obowiązuje”
- dodał.
