Od czerwca do Polski nie przyjeżdżają wycieczki izraelskiej młodzieży, w ramach których izraelscy uczniowie odwiedzali ważne dla swojego narodu miejsca w naszym kraju, zwłaszcza Muzeum Auschwitz Birkenau. Izrael zrezygnował z wycieczek po tym, jak polski rząd nie zgodził się, aby młodzieży towarzyszyli uzbrojeni ochroniarze. Inaczej powód wstrzymania wycieczek przedstawił jednak w czasie ceremonii upamiętniającej 79. rocznicę wybuchu powstania więźniów w niemieckim obozie zagłady w Sobiborze ambasador Izraela w Polsce Ja'akow Liwne, który stwierdził, że nie mogą się one odbywać przez „decyzje podjęte w polskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych”.

Na wypowiedź tę zareagował resort spraw zagranicznych, który wezwał ambasadora na rozmowę. Pierwotnie spotkanie miało odbyć się w poniedziałek, ale z uwagi na przypadające święta Szmini Aceret i Simchat Tora zostało przełożone na dziś.

- „Zwróciliśmy mu uwagę na to, że jednak to przemówienie nie było do końca adekwatne i że bardzo ważną rzeczą w relacjach dyplomatycznych jest komunikowanie się między ambasadorem a MSZ w formie realnej, a nie poprzez dobre usługi środków masowego komunikowania”

- przekazał po dzisiejszym spotkaniu rzecznik MSZ Łukasz Jasina.

Wiceminister Jabłoński przekazał również ambasadorowi, że Polska jest gotowa przyjmować izraelską młodzież, ale bez uzbrojonych ochroniarzy.

- „Zostało to po raz kolejny powiedziane panu ambasadorowi, że bez żadnych warunków wstępnych, jeżeli Izrael zgodzi się, aby tym wycieczkom nie towarzyszyły uzbrojone, naruszające naszą suwerenność, a czasem i godność uzbrojone obstawy, te wycieczki mogą w każdej chwili wrócić”

- powiedział Jasina.

Po wyjściu z budynku MSZ ambasador Liwne nie chciał rozmawiać z dziennikarzami.