Szokujące zdarzenie miało miejsce we wtorek, kiedy w Sejmie zorganizowano uroczystość z okazji Chanuki. Poseł Grzegorz Braun za pomocą gaśnicy zgasił chanukową menorę. Marszałek Sejmu Szymon Hołownia wykluczył go wówczas z posiedzenia. Poseł stracił też połowę uposażania na okres trzech miesięcy i prawo do pobierania diety przez pół roku. Ponadto Konfederacja zdecydowała o zawieszeniu go w prawach członka i otrzymał zakaz wystąpień w Sejmie.
O przyszłość prezesa Konfederacji Korony Polskiej pytana była na antenie Polsat News Ewa Zajączkowska-Hernik.
- „Grzegorz Braun otrzymał już najwyższą możliwą karę. Jeżeli chodzi o parlament, jest wykluczony z obrad Sejmu (...). Jest zawieszony w prawach członka klubu Konfederacji i ma zakaz wystąpień z mównicy sejmowej. O dalszych rozwiązaniach będziemy dyskutować na kolejnym posiedzeniu klubu”
- powiedziała rzeczniczka Konfederacji.
- „Wszystko zależy od tego, jak będzie postępować poseł Braun”
- zaznaczyła.
Przyznała przy tym, że politycy Konfederacji od momentu jego wybryku nie mają z nim kontaktu.
- „Po tym całym zdarzeniu poseł Braun po prostu ulotnił się z Sejmu. Nie pojawił się na posiedzeniu klubu (...). Od tego momentu nie mamy z nim kontaktu. Mamy nadzieję, że pojawi się na kolejnym posiedzeniu klubu”
- zdradziła.
Tymczasem sam Grzegorz Braun oświadczył w mediach społecznościowych, że nikt się z nim nie kontaktował.
- „Koledzy są zajęci. Ja jestem dużym chłopcem, nie oczekuję serdeczności. Oczekiwałbym odporności na naciski zewnętrzne i niewytwarzania ciśnienia wewnętrznego. Oczekiwałbym takiej podwórkowej sztamy. Nie nadajemy na zewnątrz na siebie, nie kapujemy się wzajemnie”
- powiedział polityk na nagraniu opublikowanym na YouTube.
