Szef polskiego rządu zauważył na wstępie swego wystąpienia, że mamy do czynienia z energetycznym kryzysem „ogólnoeuropejskim, a może i globalnym”. „Musimy mieć więc odpowiedź na poziomie europejskim, a najlepiej globalnym” – diagnozował Mateusz Morawiecki.
„Niezależnie od tego, jak oceniamy UE, jedno jest pewne: proces podejmowania decyzji zwłaszcza w sytuacji, kiedy szybko zmieniają się okoliczności zewnętrzne, jest bardzo powolny. Ta machina, która służy głównie największym, najważniejszym graczom, zacina się wyraźnie” – przekonywał prezes rady ministrów.
Premier Morawiecki mówił też o tym, że Polska stara się budować koalicję państw ws. czasowego obniżenia kosztów ETS , bo „obniżenie cen energii to dziś racja stanu Unii Europejskiej".
Już w sierpniu, przed kopenhaskim szczytem energetycznym UE Morawiecki diagnozował, że rosnące ceny energii można próbować obniżyć zawieszając na rok lub dwa lata obecny system ETS lub też wpłynąć na mechanizm cenowy, który jest wykorzystany przez Unię Europejską, gdyż zdaniem premiera RP - tworzy on znaczące napięcia na rynku energii elektrycznej.
