Andrzej Poczobut został zatrzymany przez reżim Aleksandra Łukaszenki 25 marca 2021 roku i oskarżony o „umyślne działania w celu podżegania do nienawiści narodowej oraz religijnej” oraz „nawoływanie do czynności zagrażających bezpieczeństwu narodowemu”. W lutym ub. roku został skazany na 8 lat kolonii karnej. Szansą dla polskiego dziennikarza była największa od czasów zimnej wojny wymiana więźniów pomiędzy Rosją i Białorusią a Zachodem, do której doszło 1 sierpnia w Ankarze. W jej ramach Polska uwolniła m.in. zatrzymanego w 2022 roku w Przemyślu Pawła Rubcowa, agenta rosyjskiego wywiadu wojskowego. Rządowi Donalda Tuska nie udało się jednak wynegocjować uwolnienia Andrzeja Poczobuta.

- „Kiedy usłyszeliśmy, że Polska bierze udział w wymianie, pomyśleliśmy, że Andrzej odzyska wolność. Jest w nas duży żal. To już czwarty rok, odkąd syn trafił do więzienia. Nikomu nie życzę, żeby spotkało go to, co my teraz przeżywamy. Po ostatnich wydarzeniach nie doszliśmy jeszcze do siebie”

- powiedziała w rozmowie z Wirtualną Polską jego matka, Wanda Poczobut.

Ojciec więzionego działacza polskiej mniejszości na Białorusi, Stanisław Poczobut zdradził, że o fakcie, iż jego syn nie zostanie uwolniony w ramach ogromnej wymiany, dowiedział się z mediów.

- „Chciałbym prosić polskich urzędników o przebaczenie. Przeprosić, że zakłócamy ich spokój. W gabinetach mają miękkie krzesła, a trzeba dbać o kręgosłup. Muszą się zajmować sprawą Andrzeja, zamiast spokojnie wypić kawę”

- powiedział ironicznie rozżalony mężczyzna.

- „Wydawało się, że Polska ma dobrych partnerów i jest zabezpieczona. Tymczasem, kiedy doszło do akcji, inni wymienili tych, których potrzebowali, a Polska została na uboczu. Może krzywdzę teraz kogoś swoimi słowami. I na pewno nie mam w tym zakresie wielkiej wiedzy. Ale jako rodzicowi wydaje mi się, że można było zrobić więcej, by pomóc Andrzejowi”

- dodał.