W rozmowie z Janem Bodakowskim Jerzy Lipka z Obywatelskiego Ruchu Energetyki Jądrowej ujawnił, że „pozytywne opinie na temat EJ Żarnowiec dostarczyły firma Siemens oraz Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, których delegacje eksperckie badały stan elektrowni na zaproszenie NSZZ Solidarność. Mimo to w wyniku rekomendacji Min Przemysłu T Syryjczyka rząd [Mazowieckiego] zdecydował 4 września 1990 o likwidacji elektrowni".

Jan Bodakowski: Jak wyglądała historia dotychczasowych starań o elektrownie jądrowa w Polsce?

Jerzy Lipka: Pierwszy obiekt jądrowej w Polsce to był reaktor Ewa zbudowany na licencji ZSRR, reaktor badawczy w Instytucie Badań Jądrowych w Świerku. Potem w 1974 roku zbudowano reaktor wysokostrumieniowy Maria o mocy cieplnej 30 MW. W 1972 r Rada Państwa przyjęła uchwałę o rozwoju energetyki jądrowej w Polsce, który to proces był jednak blokowany przez lobby surowcowe. Dopiero w styczniu 1982 po wprowadzeniu Stanu Wojennego podjęto decyzję o budowie elektrowni. Miały powstać dwie elektrownie jądrowe Żarnowiec nad morzem o mocy 1760 MW, czyli cztery bloki WWER na licencji ZSRR, ale produkcji czechosłowackiej. Druga elektrownia w Klempiczu (Wielkopolska) miała mieć 4000 MW mocy.

Burzliwe lata 80 te wysoce nie sprzyjały tego typu inwestycjom, ówczesne władze WRON były skonfliktowane z dużą częścią społeczeństwa, w tym ze środowiskiem polskich fizyków jądrowych i atomistów, którzy bardzo długo nie pozwalali się spacyfikować. Wreszcie w listopadzie 1982 po manifestacji z okazji Dnia Niepodległości władze rozwiązały IBJ w Świerku, dzieląc go na szereg mniejszych instytutów. Z represjami jednak nie mogli przesadzać, bo potrzebna im była wiedza tych ludzi, bez których zbudowanie polskich elektrowni jądrowych było niemożliwe.

W 1985 roku wylano pierwszy beton pod fundamenty elektrowni jądrowej Żarnowiec. Z budowy drugiej elektrowni jądrowej w Klempiczu władze musiały na razie zrezygnować, kraj był targany ciężkim kryzysem, panował niedobór właściwie wszystkiego. Budowano wolno, ale bardzo solidnie.

Po zmianach okrągłostołowych nowy rząd Mazowieckiego powoływał komisję, mające zdecydować co z dalsza budowa Żarnowca. Ich opinie nie były jednoznaczne, jedna z tych komisji opowiedziała się za kontynuacja budowy, druga kierowana przez węglowego lobbystę prof. Zbigniewa Bojarskiego była za jej likwidacja.

Pozytywne opinie na temat EJ Żarnowiec dostarczyły firma Siemens oraz Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, których delegacje eksperckie badały stan elektrowni na zaproszenie NSZZ Solidarność. Mimo to w wyniku rekomendacji Min Przemysłu T Syryjczyka rząd zdecydował 4 września 1990 o likwidacji elektrowni. Zrobiono tam Specjalna Strefę Ekonomiczną, reaktory i inny sprzęt sprzedano za granicę. W wyniku tego wielu wykształconych atomistów, przygotowywanych do pracy w elektrowni, udało się za granicę, inni zmienili zawód. Na Pomorzu do dziś brakuje energii, trzeba ją przesyłać z głębi Polski.

Potem w 2005 roku Premier Kaczyński wspomniał o potrzebie wybudowanie EJ w Polsce w oparciu o pomoc Francji. Kolejny rząd D. Tuska natomiast powołał spółkę PGEEJ1, która się miała zająć projektem, jednak prace postępowały bardzo wolno, w dużej mierze pozorowanie je. Mimo to ustalono, że elektrownia ma działać na zasadzie kontraktu różnicowego, a także podpisano umowę z firmą Worey Person o badaniach środowiskowych. Firma ta nie wywiązywała się w terminie, rozwiązano umowę z nią w grudniu 2014 i badania w zasadzie od początku robić miała sama spółka PGE w oparciu o własne siły.

Po zmianie władzy na rząd Zjednoczonej Prawicy początkowo lansowano rozwój energetyki w oparciu wyłącznie o węgiel. W rządzie M. Morawieckiego było lobby sprzeciwiające się EJ w Polsce, czyli niektórzy jego doradcy, oraz Minister Szyszko. Badania środowiskowe i geologiczne robiono, ale bardzo wolno, brakowało woli politycznej, co do budowy. Dopiero po wizycie A. Dudy w USA coś się zaczęło zmieniać, a po ostrym kryzysie energetycznym w Europie i USA w zimie 2020/2021 władze zdecydowały się przyspieszyć prace związane z energetyka jądrowa. Nastąpił wybór technologii z USA i Korei dla dwóch pierwszych EJ w Polsce, Choczewo i Pątnów. W zeszłym roku złożono do GDOS badania środowiskowe w postaci raportu. W styczniu 2023 znowelizowano Prawo Atomowe, skracając procedury przygotowawcze.

Według planów budowa w Choczewie elektrowni z reaktorami Westinghouse po 1100 MW mocy każdy ma ruszyć w 026, a pierwszy reaktor ma zacząć działać w 2033. W elektrowni w Patnowie z reaktorami koreańskimi o mocy 1400 MW każdy, pierwszy z nich ma zacząć działać w 2036 r. Ta druga inwestycja to udziały koreańskiego KHNP, Solorza oraz PGE. Inwestorem tej pierwszej jest spółką Polskie Elektrownie Jądrowe podlegającą pod Ministerstwo Infrastruktury Energetycznej, obecnie Mateusz Berger. Trzecia elektrownia, która ma się zajmować również PEJ ,czeka teraz na wybór technologii, a wszystkie z kolei na opracowanie modelu finansowania, co ma być w tym roku.

Jan Bodakowski: Jaka jest rola energetyki jądrowej we współczesnym systemie elektroenergetycznym?

Jerzy Lipka: Rola ta wynika z warunków brzegowych technicznych i polityczno-środowiskowych. Po pierwsze szeroko lansowane źródła wiatrowe i słoneczne często zawodzą i są niestabilne. Po drugie Polska musi znacząco obniżyć emisję z obecnej energetyki węglowej, co zrobi najskuteczniej, zastępując część tych bloków, zwłaszcza starych jak najszybciej stabilnym źródłem nie wytwarzającym takich emisji. Jest to w naszych warunkach energetyka jądrowa, przy bardzo ograniczonych możliwościach rozwijania hydroenergetyki na płaskim nizinnym terenie. EJ da energię zawsze, tyle ile trzeba i kiedy potrzeba. Przy praktycznie zerowej emisji. Spełnia więc oba warunki brzegowe, z którymi musi się zmierzyć nasza energetyka.

Jan Bodakowski: Na czym polegają systemy bezpieczeństwa w elektrowniach jądrowych?

Jerzy Lipka: W nowoczesnych EJ mamy obronę w głąb, czyli zwielokrotnione, działające niezależnie od siebie. Systemy pasywne bezpieczeństwa polegające na tym, że działają pod wpływem praw fizyki jak siła grawitacji, różnica ciśnień, różnica gęstości wody. Nowoczesny reaktor jest wyłączany automatycznie bez woli człowieka, gdy przekroczona zostaje wartość parametrów jak ciśnienie, temperatura, stężenie wodoru itp. Reaktor taki jest schładzany w ciągu 72 godzin od wyłączenia, nawet bez udziału pomp cyrkulacyjnych, za pomocą wspomnianych praw fizyki. Tak działają te układy.

Jan Bodakowski: Jak postępuje się z odpadami radioaktywnymi wyjętymi z reaktora?

Jerzy Lipka: Odpadów tych jest bardzo niewiele, dla reaktora o mocy 1 GW jest to ok. 30 ton w ciągu ok. 1,5 roku. Objętość ich to ok. 1,5 do 2 metrów sześciennych. Są to odpady jak molibden, stront, tryt i wiele innych o różnym stopniu połowicznego rozpadu od kilku godzin do kilkunastu tysięcy lat. Wszystkie one przebywają przez ok. 10 lat w specjalnych basenach na terenie elektrowni, gdzie częściowo tracą radioaktywność, po czym ładowane są do ołowianych pojemników i zatapiane w szkle. Szkło i ołów pochłaniają najgroźniejsze i najbardziej przenikliwe promieniowanie gamma. Potem są przewożone na składowisko odpadów. Będą one mogły być wykorzystane z powrotem w reaktorach czwartej generacji na neutrony prędkie. Istnieje zresztą i dziś cykl zamknięty, przeróbki ok 96% odpadów jądrowych z powrotem w paliwo, ale opłacalność tego zależy od ceny paliwa jądrowego na rynku. Paliwo do elektrowni jądrowej o wzorze U2O jest wzbogacone (udział izotopu U235 decydującego o reakcjach jądrowych w reaktorach na neutrony termiczne) do poziomu 2-5 procent, a dla porównania bomba jądrowa to wzbogacenie uranu do poziomu 95 procent. Dlatego nie jest możliwy wybuch jądrowy w elektrowni jądrowej. Co najwyżej wybuch wodoru, jeśli jego stężenie byłoby zbyt duże, do czego jednak nie dopuszcza systemy bezpieczeństwa.

Jan Bodakowski: Koszty energii z elektrowni jądrowych i ich energetyczna wydajność?

Jerzy Lipka: Koszty energii z elektrowni jądrowych zależą w dużej mierze od modelu finansowego. Rozkładają się one tak, że największą ich częścią składową są koszty inwestycji i odsetek od zaciągniętych kredytów, natomiast koszt samej bieżącej eksploatacji, obsługi, paliwa itd. jest bardzo mały. To odwrotnie niż w elektrowniach gazowych czy węglowych albo na mazut. Przykładowo elektrownia jądrowa o mocy 1 GW w ciągu ok roku pracy zużyje 25 - 30 ton paliwa U2O, czyli tlenków uranu, do wytworzenia ok. 8 TWh energii elektrycznej. Taka sama elektrownia węglowa zużyje w tym czasie 2,5 mln ton węgla kamiennego lub 6 mln brunatnego. Gazowa zaś ok. 1 mld metrów sześciennych gazu ziemnego, to sześcian o boku 1 km. Cena energii ze zamortyzowanych już EJ w Finlandii to ok. 17 euro/ MWh, we Francji ok. 40 euro/MWh, bo wyższe koszty remontów, a elektrowni nowej jeszcze niezamortyzowanej w zależności od modelu finansowego od 250 PLN/ MWh do 450 PLN/ MWh. Najkorzystniejszy cenowo wydaje się model SAHO opracowany w Polsce przez dr Bożenę Horbaczewska oraz dr. Łukasza Sawickiego.

Jan Bodakowski: Dlaczego część środowisk uparcie walczy z energetyka jądrowa we współczesnym świecie?

Jerzy Lipka: Na walkę z energetyka jądrowa w postaci ruchów antynuklearnych i różnych lobby zwalczających atom łoży bardzo duże środki przemysł węglowy, naftowy, gazowy, ostatnio też wiatrakowy. Widać to na przykładzie USA, polecam film Obietnica Pandory, o nawróconych Zielonych działaczach dziś popierających atom, sekowanych w swoim środowisku, którzy ujawniają prawdę.

Zasadniczo energetyka jądrowa jest uznawana za konkurenta dla tradycyjnych branż, konkurenta groźnego, bo dysponującego atutami jednoczesnej zeroemisyjnosci, z bardzo niskim śladem węglowym, jedynie na etapie wydobycia rud uranu z ziemi ten ślad jest, ale zarazem jest to źródło energii o gigantycznej wydajności i w pełni sterowalne. Inne źródła nie dysponują jednocześnie obydwoma tymi mocnymi stronami, bo albo są bez emisyjne, ale niesterowalne za to, a nie ma obecnie opłacalnych magazynów energii na wielką skalę, albo źródła są w pełni sterowalne, ale powodujące emisję zanieczyszczeń przy normalnej, prawidłowej ich pracy. Jedynie energetyka wodna czy gejzery może być silnym konkurentem EJ pod tym względem, ale do ich rozwoju potrzebne są w danym kraju odpowiednie warunki.