Mariusz Paszko, portal Fronda.pl: Jak w opinii Pana Posła wygląda sytuacja polskiej energetyki? Czy Donald Tusk wraz ze swoim rządem chcą zaprzestać kontynuowania programów Prawa i Sprawiedliwości budowy elektrowni jądrowych w Polsce?
Ryszard Czarnecki, eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości: Prawdę mówiąc, nie wiadomo. Być może wypowiedź pani wojewody gdańskiej jest balonem próbnym, który ma sprawdzić reakcje opinii publicznej, a jest to wojewoda – warto to podkreślić – z Platformy Obywatelskiej. Ziemia gdańska to przecież specjalny teren dla Donalda Tuska i on stara się tam kontrolować wszystko. Musi to więc być osoba bardzo dla niego zaufana. Nie sądzę, aby to, co powiedziała było przypadkowe. W tej sytuacji reakcja opinii publicznej była dość gwałtowna. Także wśród zwolenników Koalicji Obywatelskiej i Donalda Tuska widać, że być może w tej sprawie są wyraźne różnice zdań. Zwracam tylko uwagę, że jeżeli my nie będziemy mieli elektrowni atomowej, to będziemy musieli z czasem – i zapewne nastąpiłoby to szybko – importować energię. A skąd? Z Niemiec.
Tak więc uderzanie w plany energetyki jądrowej w Polsce będzie ewidentnie korzystne dla Niemiec, bo dzięki temu będą mieli – jeśli się to stanie – jeden olbrzymi rynek więcej. Będą mogli tu eksportować energię. Chodzi zatem o to, czy będziemy importować energię, czy też nie. W szerszym kontekście sprawa dotyczy nie tylko energetyki, ale także polityki międzynarodowej i nawet geopolityki.
Jak wygląda w tej sytuacji sprawa bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju?
- Przez ostatnie osiem lat polskie rządy zrobiły w zasadzie wszystko, abyśmy byli w tym względzie bezpieczni. Było to szczególnie spektakularnie widać po napaści Rosji na Ukrainę, gdzie Niemcy przeżywały i wciąż mają poważny kryzys energetyczny. Polska dzięki temu, że zabezpieczyła sobie alternatywne źródła energii i nie była uzależniona jedynie od surowców rosyjskich, mogła przejść przez ten kryzys suchą nogą. Zwracam też uwagę, że znacznie lepiej niż Niemcy poradziła sobie także Francja. Było to możliwe dzięki utrzymaniu energetyki jądrowej.
W Niemczech Angela Merkel po katastrofie w Japonii zawiesiła energetykę jądrową, ale tak naprawdę likwidując elektrownie jądrowe chodziło jej o przygotowanie gruntu pod koalicję z Zielonymi. Do tego nie doszło, jak wiemy, ale elektrowni już wskrzesić się nie udało.
Jakie poza Niemcami są możliwie źródła dostaw energii dla Polski?
W mojej ocenie, ważny jest przede wszystkim miks energetyczny. Nie wolno lekceważyć węgla, nie wolno lekkomyślnie odcinać się od tego surowca, chociaż zapewne stopniowo wkład węgla w energetykę będzie się zmniejszał. Musi to jednak być proces, a nie ideologiczne przekreślanie kopalni. Jest miejsce na OZE, ale też nie wmawiajmy sobie, że będzie to podstawa, ponieważ pozyskiwanie energii z tych źródeł zależy przecież od tego czy wiatr jest, czy go nie ma. OZE jest cennym uzupełnieniem, ważną częścią miksu. Nie możemy jednak polegać głównie na tych rozwiązaniach. W tej sytuacji tym bardziej ważna jest energetyka jądrowa.
Jak wygląda sprawa dalszych losów Centralnego Portu Komunikacyjnego? Czy powstanie czy nie?
Widać wyraźnie, że władza nie chce, tak jak przed wyborami w trakcie kampanii wyborczej, walczyć z CPK, ponieważ badania opinii publicznej są jednoznaczne, skoro 2/3 Polaków popiera budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego. Jest to niemal dwa razy więcej niż głosowało na Prawo i Sprawiedliwość. Polacy nie utożsamiają CPK z jakimś partyjnym projektem, ale uważają, że jest on korzystny dla Polski. Trudno będzie rządowi zlikwidować, ale będą zapewne prowadzone działania w celu ograniczania tego projektu oraz jego spowalniania. Mamy przecież port w Berlinie, jak to mówił jakiś czas temu Rafał Trzaskowski.
Co z takimi inwestycjami jak rozbudowa portu kontenerowego w Świnoujściu, regulacja Odry? Czy to też zostanie zamiecione pod dywan?
Dla mnie osobiście jest to papierek lakmusowy dla nowych władz. Jeżeli to będzie uziemione, a nawet tylko spowalniane, to będzie jedynie jak najgorzej świadczyło o rządzie Donalda Tuska.
Uprzejmie dziękuję Panie Pośle za rozmowę.
