Fronda.pl: Kim jest dla Pana postać Jana Pawła II i jakie znaczenie miała ona nie tylko dla polskiego Kościoła, ale również dla całej Polski?
Ryszard Czarnecki (europoseł PiS, były wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego): Ja odbieram postać polskiego papieża bardzo osobiście i jestem z tego pokolenia, które zawdzięcza mu więcej niż bardzo wiele. Miałem 15 lat, gdy w warszawskiej katedrze zaraz po wyborze poprzednika naszego papieża - Jana Pawła I, prymas kardynał Stefan Wyszyński jakby studził głowy tych, którzy uważali, że na Stolicę Piotrową mógł zostać wybrany polski kardynał Karol Wojtyła, a nie tradycyjnie włoski hierarcha. Niedługo potem okazało się, że jednak jest możliwy wybór Polaka na papieski urząd. Potem w 1979 roku podczas pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny Jana Pawła II byłem w ochotniczej młodzieżowej straży porządkowej, kiedy podczas pamiętnej Mszy św. papież w słynnym już modlitewnym wezwaniu prosił: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”. Pamiętam jak ta młoda Polska wtedy się budziła i okazało się, że jest nas cała masa.
Dla mnie Jan Paweł II reprezentował nie tylko głęboką duchowość, ale również narodową dumę, dzięki czemu nadał patriotyzmowi zupełnie nowy kształt. Zawsze podkreślał, że mamy być dumni ze swoich korzeni. A jego nauczanie bardzo często było zarazem nauczaniem historii Polski. Bardzo długo już funkcjonuję w polityce międzynarodowej i dobrze wiem, że dla milionów ludzi na całym świecie Polska była przede wszystkim ojczyzną papieża. I dziesiątki milionów ludzi na całym świecie po raz pierwszy usłyszało o naszym kraju, czy też zmieniało o nim zdanie - właśnie dzięki Janowi Pawłowi II. Był on przez długie lata najlepszym ambasadorem polskości w świecie. I dlatego dziś ataki na papieża traktuję jako ataki na Polskę i na polskość. Już nawet nie chodzi o to, czy ktoś jest osobą wierzącą czy też tej łaski wiary nie posiada. Chodzi raczej o to, że jeśli ktoś jest patriotą i szanuje korzenie, z których wyrasta to po prostu broni papieża Jana Pawła II. Jest to na pewno dla nas wszystkich bardzo bolesna próba, ale choć papież niestety bronić się już nie może, to jednak my możemy go bronić.
Tekst „Gazety Wyborczej” uderzający w pamięć i dobre imię kard. Adama Sapiehy oparty był wyłącznie na zeznaniach ubeckiego TW, których nawet sama bezpieka nie uważała za wiarygodne. Czy nie jest dla Pana zaskakujące, że „dziką” lustracją uderza w polski Kościół środowisko „GW”, które przez całe lata tę lustrację zajadle zwalczało?
Dla mnie, muszę powiedzieć, nie jest to ani paradoks ani też jakakolwiek schizofrenia tego środowiska, tylko po prostu bardzo świadome ich działanie. Wszystkie instrumenty, które mają dziś polskość osłabić czy wręcz zniszczyć są bardzo bezwzględnie wykorzystywane. I dlatego właśnie karta lustracyjna okazuje się być teraz asem w talii tego środowiska, w jego rozgrywce przeciwko Kościołowi i polskości oraz w zohydzaniu wszelkich narodowych świętości. Można więc śmiało powiedzieć - zero zdziwienia.
Pozostaje natomiast otwartym pytanie, jaki to wszystko wywoła efekt? A tu już istnieją dwa wymiary tego zjawiska. Pierwszy polega na tym, że na krótką metę może to okazać się być czynnikiem negatywnym dla sił i formacji politycznych, które starają się na tym uderzaniu w Kościół i w polskość żerować i po cichu lub głośno w tej chwili zacierają z radości ręce. Mówię tu zarówno o Lewicy, jak i o Koalicji Obywatelskiej. Przypomnę tutaj choćby pamiętny dokument braci Sekielskich z wiosny 2019 roku, mający uderzyć w polski Kościół, a niedługo potem wygrane po raz pierwszy w historii przez PiS wybory do Parlamentu Europejskiego, a potem także kolejne wybory parlamentarne. Ale istnieje również drugi wymiar tego, co się obecnie dzieje. Jest to bowiem kwestia uderzenia w korzenie. I na długi dystans może się to okazać bardzo niebezpieczne. Można tu się bowiem doszukiwać pewnych analogii do tego, co stało się już w Irlandii czy w innych krajach katolickich, które zostały w ogromnym stopniu zlaicyzowane pod potwornym naciskiem medialno-propagandowym.
Lewica mówi już wprost o „odjaniepawlaniu” życia publicznego. Robert Biedroń nawołuje do burzenia pomników i wyciszania kultu Jana Pawła II. Jak by Pan skomentował tego rodzaju głosy?
Polska nie jest samotną wyspą na świecie. I to, co obserwujemy obecnie w naszym kraju jest jakąś tam częścią szerszego zjawiska, które rozgrywa się również niemal wszędzie wokół naszego kraju. I ci, którzy tego rodzaju procesy uruchamiają, doskonale wiedzą, co robią oraz co chcą osiągnąć. A burzenie pomników, które jeszcze jakiś czas temu wydawały się być nienaruszalne - już na świecie się odbywa. I w sposób szczególny dotyczy postaci reprezentujących właśnie szeroko pojęte postawy konserwatywne. Burzy się przecież pomniki bohaterów stanów południowych USA, choćby z tego powodu, że nie łapią się oni na te obecnie obowiązujące normy rasowe. Obserwujemy więc taką w pewnym sensie niemal globalną próbę poprawiania historii. Jest to zjawisko moim zdaniem niebezpieczne i absolutnie bym go nie lekceważył.
To, że dzisiaj w badaniu przeprowadzonym przez Urząd Miasta Bydgoszcz aż 20 proc. mieszkańców uważa, że należy odebrać Janowi Pawłowi II honorowy patronat nad tymże miastem jest czymś dość wymownym. Tak, jak wymownym jest fakt, że ktoś tego rodzaju ankietę zamówił i przeprowadził. To są rzeczy, jak mówię, bardzo niebezpieczne. I widać wyraźnie, że lewica szykuje się tu na taką dość długodystansową wojnę. Dlatego też potrzebny jest opór wszystkich środowisk katolickich, konserwatywnych, ale również po prostu zwyczajnie wszystkich przyzwoitych ludzi w naszym kraju. Jestem przekonany, że taki front przyzwoitości w kontrze do tego frontu podłości koniecznie należy tworzyć.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
