Bukareszt odniósł się w ten sposób do informacji, jakie pojawiły się w poniedziałek informacji w przestrzeni medialnej, jakoby „rosyjskie drony spadły i eksplodowały na terytorium Rumunii”. Chodzi o przekazane wcześniej tego samego dnia oświadczenie rzecznik ukraińskiego MSZ, Ołeha Nikołenko.

Rumuńskie służby informują, że sytuacja związana z atakiem rosyjskich dronów na terytorium Ukrainy była monitorowana na bieżąco.

Środki ataku zastosowane przez Federację Rosyjską w żadnym momencie nie spowodowały bezpośredniego zagrożenia militarnego dla terytorium Rumunii lub jej wód terytorialnych” – podkreśla resort obrony Rumunii, dodając że kraj ten głęboko sprzeciwia się nieusprawiedliwionym atakom Rosji, które „stoją w głębokiej sprzeczności z zasadami międzynarodowego prawa humanitarnego”.

Według informacji Państwowej Służby Granicznej Ukrainy, dzisiaj w nocy podczas zmasowanego ataku Rosji w rejonie portu w Izmaile rosyjskie Shahedy (amunicja krążąca produkcji irańskiej) upadły i zdetonowały na terytorium Rumunii” – czytamy w wpisie Nikołenki na Facebooku.

Podobna sytuacja miała też miejsce na początku sierpnia, kiedy służby ukraińskie także informowały, że jeden z rosyjskich dronów, użytych do ataku na port w Izmaile na Ukrainie, spadł na terytorium Rumunii. Wtedy także rumuński resort obrony zaprzeczył ukraińskim doniesieniom.