Rosyjskie wojsko cieszy się opinią drugiej najpotężniejszej armii na świecie. Okazuje się jednak, że przyglądając się bliżej uzbrojeniu z jakiego korzystają rosyjscy żołnierze wyłania się przed nami obraz kolosa na glinianych nogach.
Jak analizuje Global Firepower, już po kilku pierwszych dniach inwazji na Ukrainę z użyciem nowocześniejszej broni, rosyjska armia zmuszona została do tego, by posłać w bój przestarzały sprzęt radziecki.
Już pod koniec kwietnia eksperci z brytyjskiego Królewskiego Instytutu Studiów nad Obronnością poinformowali, że Rosja wyczerpała swoje zapasy broni precyzyjnej i bombarduje ukraińskie cele przestarzałą sowiecką bronią, co powoduje śmierć licznych cywilów.
Celność rosyjskich rakiet, według anonimowego pracownika Departamentu Obrony USA, wynosi nieco poniżej 40 proc. Dwie do trzech rakiet na dziesięć w ogóle nie odpala, dwie kolejne mają problemy techniczne, następne dwie lub trzy nie trafiają w cel, nawet gdy dotrą do obiektu.
Według raportu The Military Balance, przygotowanego przez Międzynarodowy Instytut Studiów Strategicznych - 87 proc. rosyjskiej broni, według powyższego raportu, to produkcja radziecka. Najbardziej archaicznym sprzętem w uzbrojeniu armii rosyjskiej ma być artyleria. Większość haubic i wieloprowadnicowych systemów rakietowych, z których korzystają Rosjanie w trakcie wojny na Ukrainie została opracowana jeszcze w latach 50. i 60. XX w.
Rosja według różnych szacunków wydaje każdego dnia na wojnę w Ukrainie od 200 mln do 20 mld dol. A według szacunków ukraińskiego wywiadu armia rosyjska zużyła już 55-60 proc. broni precyzyjnej, którą posiadała przed rozpoczęciem inwazji na pełną skalę.
