Na to, że Diaczence uniemożliwiono przelot z Polski na Korsykę, by tam mogła wziąć udział w turnieju z pulą nagród o wartości 40 tys. dolarów, rosyjska tenisistka poskarżyła się w mediach społecznościowych.
„Odmówiono mi lotu na turniej na Korsykę przez LOT na trasie Kair-Warszawa-Nicea, ponieważ posiadam rosyjski paszport” – żali się w social mediach Diaczenko i dodaje: „Zostałam potraktowana jak obywatel trzeciej kategorii (ze względu na narodowość)”.
A w kolejnym wpisie rosyjska tenisistka rzuca: „Mam nadzieję, że uwolnimy się od polityki, rasizmu i nazizmu”.
„Uprzejmie informujemy, że PLL LOT nie mogły zaakceptować na swoim rejsie obywatelki Federacji Rosyjskiej, działając zgodnie z rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 13 marca 2020 r. w sprawie czasowego zawieszenia lub ograniczenia ruchu granicznego na określonych przejściach granicznych (Dz.U. 2020 poz. 435 z późniejszymi zmianami). W zapisach rozporządzenia zostały wprowadzone ograniczenia na określonych przejściach granicznych, w tym lotniskowych, w stosunku do obywateli Federacji Rosyjskiej podróżujących spoza strefy Schengen" – czytamy w oficjalnym oświadczeniu PLL LOT, dotyczącym tej sprawy, a przesłanym serwisowi sport.interia.pl.
