Około godziny 21 na autostradzie w pobliżu Moskwy samochód, którym jechała Dugina, wyleciał w powietrze. W sprawie zostało już wszczęte śledztwo.

Wiele wskazuje na to, że eksplozja miała zabić Aleksandra Dugina. Samochodem miał jechać właśnie Dugin, jednak w ostatniej chwili zmienił plany, a za kierownicą ostatecznie usiadła jego córka.

Na śmierć Duginy gwałtowanie zareagowali rosyjscy propagandyści. Pojawiły się zarzuty wobec Ukrainy i zorganizowanie zamachu.

Senator Andriej Kliszas zażądał "zniszczenia" sprawców i zleceniodawców zbrodni, nazywając ich także "terrorystami". Pisarz i nacjonalistyczny polityk Zachar Prilepin uważa, że za zamachem stoi sam Wołodymyr Zełenski.

W sprawie wypowiedziała się także Margarita Simonian, redaktor naczelna telewizji RT i zaufana współpracowniczka Władimira Putina.

"Centra decyzyjne! Centra decyzyjne!! Centra decyzyjne!!!", "Kijów zadrży" - napisała Simonian na Telegramie.

Dotychczas nie wiadomo, kto odpowiada za eksplozję samochodu. - Ukraina na pewno nie ma z tym nic wspólnego, bo nie jesteśmy państwem przestępczym jak Federacja Rosyjska, a tym bardziej nie jesteśmy państwem terrorystycznym - zadeklarował Mychajło Podoljak, doradca Zełenskiego.