- „Nie będziemy głośno mówić o przyczynie pożaru, ale, panowie okupanci, prosimy o większą uwagę. Ruskim wszędzie grozi niebezpieczeństwo, ono zawsze przychodzi wyjątkowo niespodziewanie”
- napisano na profilu Mariupolski Sprotyw na Telegramie, który cytuje Andriuszczenko.
W zrujnowanym przez Rosjan Mariupolu wciąż panuje kryzys humanitarny. Mieszkańcom, którym nie udało się uciec, brakuje żywności, wody, leków, ogrzewania i łączności.
