W wywiadzie dla portalu wPolityce.pl Elżbieta Królikowska-Avis stwierdziła, że odejście Borisa Johnsona to „gabinetowy zamach stanu, spisek gabinetowy”.
- „Bardzo przypomina mi to klasyczny przewrót gabinetowy, dosyć podobny do tego z 1990 roku, którego dokonali ministrowie gabinetu Margaret Thatcher, tyle że tam rzecz polegała na tym, że Michael Heseltine albo Norman Lamont złożyli najpierw wotum nieufności i po pierwszym wewnątrzpartyjnym balotażu pani Margaret Thatcher stwierdziła, że ma nikłe szanse na wygranie drugiego balotażu wewnątrzpartyjnego i sama zrezygnowała i odeszła. Tutaj natomiast tym elementem rozpoczynającym całą akcję była dymisja Rishiego Sunaka, po której nastąpiła dymisja Sajida Javida i innych Brytyjczyków pochodzenia azjatyckiego”
- wskazała publicystka.
Zwróciła przy tym uwagę, że w Wielkiej Brytanii „mówi się też o ewentualnym udziale w tym przewrocie lobby prorosyjskiego”.
- „Przecież Wielką Brytanię nazywa się KGB playground czyli placem zabaw KGB, oczywiście symbolicznie (sprawa Litwinienki, Bieriezowskiego, Skripala). W Wielkiej Brytanii zaczyna się mówić o wpływie rosyjskich służb specjalnych w lobbowaniu, bo oni mają przecież swoich ludzi i w parlamencie i w mediach, i jeśli idzie o koła naukowe, akademickie”
- podkreśliła.
