Rosyjskie pociski zniszczyły 34 budynki mieszkalne, 20 domów i 12 samochodów – przekazał ukraiński portal Hromadske. Na miejscu wciąż działają ratownicy. Jedną z dramatycznych historii opowiedział szef ukraińskiej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Serhij Kruk.
- „Ratownicy uratowali małe dziecko z gruzów, jednak zmarło w karetce. Kolejna niewinna dusza, której życie zostało niesprawiedliwie przerwane przez pociski terrorystów. Akcja poszukiwawczo-ratunkowa trwa. Dziękujemy naszym ratownikom, którzy mimo wszelkich zagrożeń idą do piekła, udowadniając każdego dnia, aby nie było dla nas smutku i bólu innej osoby”
- relacjonował.
Do tej pory potwierdzono śmierć dziewięciu ofiar. Trwają poszukiwania zaginionych.
