Pierwszym ciosem dla Rosjan było wycofanie się z kraju zachodnich gigantów. Po sześciu miesiącach wojny w rosyjskich miastach próżno szukać restauracji McDonald's, kawiarni Starbucks czy sklepów Ikea. Chociaż obywatele odczuli te niedogodności, zachodnie sankcje nie spowodowały natychmiastowego załamania się rosyjskiej gospodarki. Cytowani przez CNN eksperci nie mają jednak wątpliwości, że gospodarka ta upada, chociaż stopniowo. Rosja znalazła nowe rynki zbytu surowców w Azji, ale eksperci wskazują, że popyt na rosyjską ropę w Chinach spowalnia, a Rosja nie będzie mogła w nieskończoność obniżać jej ceny. Już pod koniec roku mają być natomiast widoczne konsekwencje europejskiego embarga na ropę z Rosji.

Sami Rosjanie tymczasem cierpią w związku z rosnącymi kosztami życia.

- „Jeśli chodzi o standard życia, jeśli zmierzyć go realnymi dochodami, cofnęliśmy się o ok. 10 lat”

- przekonuje Andriej Nieczajew, który w latach 90. kierował rosyjskim resortem gospodarki.

Restrykcje sparaliżowały też rosyjską produkcję.

- „Sankcje spowodowały raczej wolne spalanie niż szybkie uderzenie”

- przekonuje Chris Weafer z firmy konsultingowej Macro Advisory, w ocenie którego Rosję czeka długi okres stagnacji.