Zgodnie z nowymi przepisami, Departament Skarbu USA otrzymał uprawnienia do nakładania wtórnych sankcji na instytucje kredytowe z państw trzecich, które współpracują z rosyjskimi firmami objętymi sankcjami lub wspierają rosyjski sektor wojskowo-przemysłowy. Po wprowadzeniu zaostrzonych sankcji w czerwcu, obejmujących również rosyjskie banki, chińskie instytucje finansowe zaczęły blokować przelewy, które później są często anulowane bez wyjaśnienia.
Według jednego z rozmówców „Kommiersanta”, takie blokady skutkują stratami dla rosyjskich firm na kursie wymiany i konwersji. „Prowizja jest pobrana, ale płatność nie zostaje zrealizowana” – podaje źródło. Aleksiej Sapożnikow, partner zarządzający firmy konsultingowej Sapożnikow i Partnerzy, dodaje, że czasami środki mogą być zablokowane na kontach kontrahentów przez 30-40 dni, a w niektórych przypadkach mogą wracać do nadawcy bez wcześniejszego powiadomienia.
Sytuacja ma być już na tyle poważna, że rosyjskie firmy zmuszone są coraz częściej korzystać z usług pośredników finansowych, takich jak agenci płatniczy czy domy tradingowe. Oleg Uszakow, założyciel firmy Sagrada Legal, tłumaczy, że agenci zajmują się wyłącznie usługami płatniczymi, podczas gdy domy tradingowe obsługują zarówno transfer płatności, jak i przepływ towarów. Obecnie pośrednicy odpowiadają za około 30% płatności, co wiąże się z dodatkowymi kosztami.
Koszt korzystania z usług pośredników wzrasta średnio o 3-5%, ale w bardziej złożonych przypadkach może sięgnąć 8-10%. Uszakow zwraca też uwagę, że aby uniknąć sankcji, płatności mogą wymagać przeprowadzenia przez „neutralną” jurysdykcję przed finalnym importem do Rosji, co dodatkowo komplikuje i podnosi koszty transakcji.
W obliczu tych wyzwań, Moskwa zmaga się z nieoczekiwanym zawirowaniem finansowym, które rzuca cień na jej dotychczasową strategię gospodarczą z Pekinem.
