Mobilizacja została ogłoszona w Rosji kilka tygodni temu. Dla sporej części Rosjan (w tym zwłaszcza mężczyzn objętych mobilizacją) był to duży szok. Dziesiątki tysięcy rosyjskich mężczyzn opuściło kraj, aby uniknąć powołania do wojska. Niedoszli sołdaci najczęściej uciekali do pobliskich krajów, których granice można przekroczyć przez wizy - głównie do Kazachstanu i Gruzji.
Po ogłoszeniu mobilizacji w wielu miastach doszło do protestów.
Jak poinformował tamtejszy resort, od wczoraj wojsko będzie przyjmować tylko ochotników bądź żołnierzy kontraktowych.
Dowódcy wojsk lądowych oraz Floty Północnej zostali zobowiązani do 1 listopada do złożenia meldunków o zakończeniu częściowej mobilizacji.
Formalnie mobilizację zakończyć mógłby jednak prezydent Rosji, wydając w tym zakresie stosowny dekret. Putin nie wydaje się być jednak do tego w pełni przekonany.
- Tak, mobilizacja została ogłoszona moim dekretem, ale został on wydany z sugestii MON, a teraz MON zaproponowało dokończenie działań mobilizacyjnych - powiedział Putin.
- Szczerze mówiąc, nawet o tym nie pomyślałem. Porozmawiam z prawnikami, czy konieczne jest ogłoszenie dekretem zakończenia mobilizacji. Ale ona się skończyła, to ustalone - dodał.
