Goszcząc na antenie TVN24, poseł PO Dariusz Rosati został poproszony o ocenę następującego planu na obniżenie inflacji:

- „Przepis: bank centralny pilnujący tego, co ma zapisane w konstytucji, zaprzestanie nieograniczonego wydawania pieniędzy tam, gdzie jest interes polityczny, wprowadzenie tej żelaznej logiki przyniesie szybko pozytywne wyniki. W ciągu dwóch lat Polska będzie w gronie 5-6 państw w Europie o najniższej inflacji”.

Polityk Platformy Obywatelskiej zdecydowanie stwierdził, że słów tych nie da się traktować poważnie.

- „Prezes Glapiński składa różne deklaracje, ale głównie opowiada. To jest gawędziarz”

- dodał.

Rosati ogromnie zdziwił się, kiedy prowadzący rozmowę Konrad Piasecki poinformował go, że to nie słowa prof. Adama Glapińskiego, a Donalda Tuska. Wówczas parlamentarzysta momentalnie zmienił swoje stanowisko, przyznając rację przewodniczącemu Platformy Obywatelskiej.

- „A to przepraszam. To ja nie zrozumiałem, co pan powiedział. Ja myślałem, że pan cytuje dokument NBP”

- mówił zaskoczony polityk.

Do jego wystąpienia odniósł się na konferencji prasowej rzecznik PiS Rafał Bochenek.

- „Poseł Platformy Obywatelskiej Dariusz Rosati pokazał, że dla PO nie liczy się prawda, merytoryka, a każda okazja jest dobra do zaatakowania Prawa i Sprawiedliwości oraz prezesa NBP”

- zauważył.

Bochenek skomentował też sam przepis Donalda Tuska na pokonanie inflacji.

- „Zaciskanie pasa, podnoszenie stóp procentowych to właściwie sens polityki, którą chce prowadzić PO. To również podnoszenie podatków czy ograniczanie programów społecznych. To prawdziwy kierunek polityki PO i jej program, który będzie realizowany po wyborach”

- ocenił.

Dodał, że politycy PO „cały czas brną w tym kierunku, o czym świadczą słowa Tuska i Rosatiego, który przyznał, że to słuszny kierunek polityczny”.

Sam Dariusz Rosati tymczasem planuje zakończyć swoją karierę polityczną, o czym również poinformował na antenie TVN24.

- „Czas zrobić miejsce młodszym kolegom, a jeśli chodzi o rozczarowanie, to praca w tej kadencji była dla mnie bardzo męcząca, bo standardy pracy zostały tak fatalnie zepsute, że trudno mówić o jakiejkolwiek satysfakcji z takiej prac”

- stwierdził były członek PZPR.

Zapewnił przy tym, że nie rezygnuje z aktywności publicznej i wciąż będzie wspierał „opozycję demokratyczną”.