Według informacji przekazywanych przez Komendę Główną Policji, protesty mogą zgromadzić nawet 70 tysięcy uczestników. Rolnicy wciąż domagają się porzucenia Zielonego Ładu, a także zablokowania importu towarów rolnych z Ukrainy. Nie zadowalają ich dotychczasowe, skromne ustępstwa rządu. Twierdzą, że wprowadzenie limitów na import miodu, pszenicy i kukurydzy to zbyt mało, by zabezpieczyć ich interesy.
Z kolei były wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztof Cicióra wskazywał wczoraj, że PSL po dojściu do władzy zrezygnował z procedowania mającego na celu ochronę polskiego rolnictwa, którą zapowiadano cały poprzedni rok.
Utrudnione będą protesty w wielu miastach – Lublinie, Bydgoszczy czy Warszawie czy Wrocławiu gdzie władze samorządowe postanowiły je blokować, rzekomo w celu zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańców. Warszawscy policjanci w mediach społecznościowych poinformowali o gotowości do łagodzenia sytuacji kryzysowych i zapobiegania eskalacji. Dodali, że:
„Jeżeli jednak w czasie protestów dochodzi do zachowań bezprawnych, chuligańskich i agresywnych wobec funkcjonariuszy, zawsze będziemy reagować stanowczo i zgodnie z prawem”.
Czas pokaże, czy i w trakcie tego protestu spotkamy się z pacyfikowaniem protestów.
