Pierwszy atak miał miejsce o godzinie 2:40 czasu polskiego, kiedy to Rosjanie uderzyli w okolicach miejscowości Miłowie w obwodzie ługańskim. O godzinie 3:50 czasu polskiego (5:50 w Moskwie i 4:50 na Ukrainie) wyemitowane zostało przemówienie Putina, które jasno mówiło o chęci likwidacji ukraińskiej niepodległości.

Ostrzał rakietowy Kijowa, Charkowa czy Odessy rozpoczął się o godzinie 5 rano na Ukrainie. Rozpoczęła się inwazja lądowa z południa, wschodu i północy, a także z terytorium Białorusi. Bezskutecznie usiłowano otoczyć Kijów. Skuteczny opór Ukraińców zmusił rosyjskie wojska do wycofania się z północnej części kraju.

Okupacja przedmieść stolicy doprowadziła jednak do masowych mordów na ludności cywilnej. Rosjanie nie oszczędzali nikogo, w tym małych dzieci, na których ciałach stwierdzono później ślady tortur i gwałtów.

Ukraina nie została jednak sama i szybko doczekała się wsparcia ze strony krajów Zachodu, na czele z Polską i Stanami Zjednoczonymi. Nasz kraj udzielił też pomocy humanitarnej i przyjął ponad milion uchodźców, którzy przed rakietami Putina uciekli do Polski. Łącznie w Europie przebywa około 8 milionów osób, które zmuszone były opuścić swój dom po rosyjskiej napaści.

Rok od początku rosyjskiej agresji Ukraina wciąż niezwykle dzielnie się broni, nie pozwalając wrogowi przejąć kraju. Rosjanie nie szczędzili licznych ataków wymierzonych w ludność cywilną, nie zdołali jednak złamać ducha narodu, który coraz mocniej wspierany jest przez kolejne kraje. Na Ukrainę docierają systemy Himars, niebawem także czołgi. W pomocy sprzętowej przodują Stany Zjednoczone, a niedawna wizyta w Kijowie prezydenta USA Joe Bidena to znak, że wolny świat nie zgodzi się na triumf rosyjskiego imperializmu i będzie wspierał Ukrainę tak długo, jak będzie to potrzebne!