Pisaliśmy już o próbie ocenzurowania w Wielkiej Brytanii książek jednego z najpopularniejszych twórców literatury dziecięcej Roalda Dahla. Wydawnictwo Puffin Books zdecydowało się na „redakcję” i „korektę” nowych edycji książek, aby odpowiadały one dzisiejszej poprawności politycznej. W książkach zmieniono fragmenty odnoszące się do wagi, zdrowia psychicznego, płci i rasy. Tak też na przykład jedna z bohaterek „Wiedźm” nie miała być już kasjerką w supermarkecie lub piszącą na maszynie listy dla biznesmena, ale wybitnym naukowcem lub osobą zajmującą się prowadzeniem biznesu. Niektóre fragmenty książek pozmieniano, niektóre usunięto, a niektóre dodano.
- „Jeśli podążymy tą drogą, próbując korygować dostrzegalne zniewagi, zamiast pozwolić czytelnikom przyjmować książki i reagować na nie w takiej formie, w jakiej je napisano, ryzykujemy zniekształceniem dzieł wielkich autorów i zaćmieniem podstawowego pryzmatu, jaki literatura oferuje w spojrzeniu na społeczeństwo”
- stwierdziła dyrektor PEN America Suzanne Nossel.
W znacznie mocniejszych słowach sprawę skomentował John Nolte z portalu „Breitbart”.
- „To rzecz z III świata. To takie zachowanie, jakiego można by się spodziewać po talibach, faszystach takich jak Stalin, Hitler i Mussolini – a nie po kimś, kto powinien być oświeconym członkiem cywilizacji zachodniej. W jaki sposób w ciągu zaledwie kilku dziesięcioleci nowożytne społeczeństwo przeszło od potępiania palenia książek i cenzury do akceptacji cyfrowego palenia książek i cenzury?”
- pytał publicysta.
Razem z płynącą pod adresem wydawcy krytyką, Brytyjczycy zaczęli wykupywać poprzednie wydania książek, aby w przyszłości móc cieszyć się nieocenzurowanymi dziełami Dahla, które szybko znalazły się na drugim miejscu listy sprzedaży książek dla dzieci Amazon. Ingerencję w treść książek skrytykował nawet premier Wielkiej Brytanii Rishi Sunak, który wyznał kiedyś, że jako dziecko zaczytywał się w książkach Dahla. Ostatecznie więc wydawca zrezygnował z wprowadzania planowanych zmian.
