„To będzie trudna zima dla Europejczyków. Może dojść do protestów, zamieszek. Niektórzy przywódcy europejscy mogą zrezygnować z dalszego popierania Ukrainy i dojść do wniosku, że już czas na ugodę” – powiedziało Agencji anonimowo jedno ze źródeł zbliżonych do rosyjskiego obozu władzy.
Ta sama osoba przekonywała również, że Putin w przyszłym porozumieniu pokojowym chce sobie zagwarantować zdobycze terytorialne, m.in. cały Donbas, a także zobowiązanie Kijowa do neutralności wojskowej.
Natomiast inne ze źródeł zbliżonych do Kremla źródło stwierdziło, że Moskwa liczy na pęknięcia w europejskiej jedności w sprawie Ukrainy. A jeśli wojna „przeciągnie się do jesieni i zimy” to bardzo trudna sytuacja dotycząca bezpieczeństwa energetycznego poszczególnych krajów europejskich da Rosji nadzieję, że Ukraińcy „poproszą o pokój”.
Zdaniem analityka think tanku RUSI Neila Melvina o końcowych losach wojny mogą przesądzić osiągnięcia Ukrainy na polu walki do zimy. „Ukraina musi przekonać zachodnich sojuszników, że jest w stanie wygrać i osiągnąć impet. Jeśli w tym czasie zdoła wykazać, że może odeprzeć Rosjan i zachować impet, będzie to jej wygrana” – twierdzi Melvin.
Analityk wskazuje jednocześnie, że jeśli wojna przeciągać się będzie zbyt długo to „będzie trudniej przekonać ludzi marznących w swoich mieszkaniach” z powodu braku rosyjskiej energii do dalszego zachowywania jedności wobec rosyjskiej agresji.
Jego zdaniem presja na zawarcie politycznego porozumienia będzie wówczas rosnąć i może podzielić zarówno UE, jak i NATO.
Jednak emerytowany amerykański generał Ben Hodges, były dowódca sił USA w Europie, uważa, że „jeśli Zachód pod przywództwem USA i Wielkiej Brytanii będzie nadal dostarczać to, co obiecuje to Ukraina może do końca roku odeprzeć Rosjan do linii z 23 lutego”.
