Maciej Rybus to 66-krotny reprezentant Polski uczestnik mistrzostw świata 2018 roku oraz mistrzostw Europy w 2012 i 2021 roku. W Rosji spędził już łącznie blisko 9 lat. I spędzi jeszcze zapewne kilka następnych, bo właśnie dogaduje kontrakt ze Spartakiem Moskwa, czym wywołał istną lawinę krytyki wśród polskich kibiców.
Sytuacja Rybusa jest dość szczególna, bo jego żona jest Rosjanką, a dzieci posiadają rosyjskie obywatelstwo. Niemniej decyzja polskiego piłkarza o pozostaniu w Moskwie i dalszym zasilaniu własnymi podatkami zbrodniczego reżimu Władimira Putina spowodowała spore zaskoczenie nawet w rosyjskim środowisku piłkarskim.
Warto przypomnieć, że gdy przed ponad dekadą Rybus jako piłkarz Legii Warszawa jechał na słynny moskiewski stadion Łużniki, by zmierzyć się w europejskich pucharach ze tamtejszym Spartakiem deklarował, że jedzie „bić się z Ruskimi”. A gdy strzelił w tym meczu fantastycznego gola i przyczynił się do niespodziewanego awansu polskiego zespołu, uczcił to, jak donosił wówczas jeden z polskich tabloidów, wznosząc wraz z kilkoma kolegami drużyny okrzyk: „Ruska k….!”.
Dziś Maciej Rybus najprawdopodobniej przywdzieje na kilka lat barwy tegoż Spartaka Moskwa i będzie firmował swym nazwiskiem rosyjski futbol a zarazem putinowski zbrodniczy reżim przez następne kilka lat.
Czy 33-letni piłkarz zamknął sobie tym krokiem drogę do polskiej kadry i zbliżające się mistrzostwa świata obejrzy wyłącznie w rosyjskiej telewizji – czas pokaże.
Menedżerem Rybusa jest działający od lat na rynku rosyjskim Mariusz Piekarski, który w marcu w mediach społecznościowych zasłynął stwierdzeniem, że „każdy normalny” kibic wybiera się do Moskwy na barażowy mecz polskiej reprezentacji z Rosją. Kilka dni później Rosja została wyrzucona z rozgrywek przez międzynarodową federację piłkarską, a Piekarski, by nie zostać ze swym wpisem niczym Himislbach z angielskim, szybko go skasował.
