O sędzim Dariuszu Łubkowskim z Sądu Okręgowego w Warszawie było głośno w październiku ub. roku, kiedy powszechne uznanie w Polsce i za granicą wzbudziło uzasadnienie jego decyzji o odrzuceniu wniosku ws. ekstradycji do Niemiec mężczyzny podejrzanego przez niemieckie służby o udział w wysadzeniu gazociągu Nord Stream. Sędzia powołał się na koncepcję wojny sprawiedliwej podkreślając, że „Ukraińscy żołnierze i ci, którzy pracują w jej armii, nie mogą być uznawani za terrorystów czy sabotażystów, ponieważ realizując wszelkimi sposobami cel, jakim jest obrona ojczyzny, osłabiają wroga”.

Wkrótce później sędzia naraził się jednak rządzącym, uchylają Europejski Nakaz Aresztowania wobec posła PiS Marcina Romanowskiego. Później został odsunięty od tej sprawy, a o swojej obecnej sytuacji opowiedział w czasie wysłuchania w Krajowej Radzie Sądownictwa.

- „Spotykają mnie sytuacje, które w moim 30-letnim okresie orzekania nigdy mnie nie spotkały. Sytuacje te odbieram jako szykany i represje. Po ogłoszeniu na konferencji prasowej przez rzecznik SO, że uchyliłem ENA, po godzinie na konferencji prasowej pojawił się minister Waldemar Żurek, który pozwolił sobie na komentarz dotyczący postępowania karnego. Użył w tej sprawie ordynarnych kłamstw, także wobec mnie”

- powiedział sędzia.

- „Poinformował opinię publiczną, że wydałem decyzję na posiedzeniu niejawnym i jest to kłamstwo. W postępowaniu karnym nie istnieje instytucja posiedzenia niejawnego, a tylko posiedzenie bez udziału stron. Takie orzeczenia były, są i będą, jeśli nic się nie zmieni, bez udziału stron. Zarzut, że prokuratura nie była powiadomiona o terminie - absurd i kłamstwo. Nie musi być powiadamiana o terminie, skoro nie bierze udziału. Prawo tego nie przewiduje. Zarzut, że wydałem orzeczenie w składzie jednoosobowym - nie ma w prawie składów lepszych lub gorszych, a składy prawidłowe lub nie. Jedynym prawidłowym składem są składy jednoosobowe”

- wyjaśniał.

Zaznaczył, że kłamstwem jest też, jakoby „wydał orzeczenie bez akt”.

- „To sytuacja niezwykle przykra i groźna dla polskiej praworządności. Minister sprawiedliwości atakuje sędziego za pomocą kłamstw. Jestem tym osobiście zaniepokojony”

- dodał.

Odniósł się też do nowego podziału obowiązków, o czym zdecydowano po kolejnej konferencji ministra.

- „Niestety, na kolejnej konferencji prasowej minister zapowiedział, że musi nastąpić zmiana zakresu moich obowiązków po to, żebym nie był jedynym sędzią, który orzeka w sprawie ENA. Słowo stało się ciałem, ponieważ w dniu 15 stycznia otrzymałem decyzje podpisaną przez p. Beatą Najjar, nie chciałbym odnosić się do samej pani Beaty Najjar, która w mojej ocenie od 11 lipca 2025 jest sędzią w stanie spoczynku i zajmuje stanowisko prezesa SO, o nowym podziale obowiązków, w którym zostało mi dołożone 75 proc. obciążenia w sprawach K, czyli takich, jakie ma liniowy sędzia. Zwiększy się zakres obowiązków w takim stanie, że nie będę w stanie tych spraw ocenić i w rozsądnym terminie rozpoznać”

- podkreślił.