Mariusz Paszko, portal Fronda.pl: W Radomiu zarządzanym przez polityków związanych z Platformą Obywatelką zaszła taka sytuacja, że samotna matka z piątką dzieci – w tym dwoje z orzeczeniami o niepełnosprawności - została wyrzucona z mieszkania i przeniesiona do dosłownie dwupokojowego pustostanu bez prądu, wody, łazienki i centralnego ogrzewana – za to z piecem na drewno albo węgiel w jednym z pokoi. Woda jest w hydrancie na zewnątrz, do którego mają dostęp wszyscy. Na zewnątrz też znajduje się latryna w stanie, którego cywilizowanymi słowami trudno opisać. Już matka i dzieci przeszły z pomocą życzliwych ludzi walkę z pluskwami. Ostatnio podłączono im prąd, a wodę – jak przekazała mi w rozmowie matka – urzędnicy kazali jej założyć na własny koszt.

Platforma Obywatelska nagłaśnia tę rzekomą troskę o kobiety, jako przykład podając tę panią Joannę, która rzekomo przerwała ciążę, a jak donoszą niektóre źródła może to być kolejny happening w jej wykonaniu. Sam Donald Tusk natomiast próbuje na tym żerować, zapowiada marsz przed wyborami, a Onet informuje o protestach przed komisariatami policji.

Z drugiej strony politycy związani z PO umieszczają dzieci w takich warunkach, że ich matka obawia się, że jak przyjdzie zima, to urzędnicy będą jej chcieli te dzieci odebrać.

Jak Pan Dyrektor jako przedstawiciel resortu edukacji odniósłby się do takiej sytuacji?

Radosław Brzózka, dyrektor w MEiN: Szczegółowy aspekt tej sprawy mogą oczywiście komentować ci, którzy to bardzo precyzyjnie znają. Rodzi się jednak szereg pytań, których chyba pierwszym adresatem jest Pan prezydent Radomia Radosław Witkowski, wsparty w wyborach przez Platformę Obywatelską, ale również przez Sojusz Lewicy Demokratycznej i Zielonych. To pierwsze pytanie jest o wrażliwość społeczną, jaką reprezentuje sam Pan prezydent i jego polityczne zaplecze. Mamy tu ewidentny przykład zupełnego nieliczenia się z tym, że pozornie sprawiedliwe działanie polegające na dochodzeniu tam racji własnościowych, wiąże się jednocześnie z potworną krzywdą w stosunku do matki, która swoją macierzyńską misję spełnia na tyle ile może wobec gromadki, czyli piątki dzieci.

To jest niestety potwierdzenie tego, co wiemy od lat, a więc, że niestety Sojusz Lewicy Demokratycznej, pomimo że lewica ma na sztandarach społeczną wrażliwość, to jest obecnie w dużej mierze lobby czerwonej arystokracji. Zieloni – również na swój sposób wrażliwi – być może po raz kolejny milcząc w tej sprawie, dowodzą, że człowiek jest dla nich chwastem zachwaszczającym ogród natury. Nie ma sensu wspominać przy tej okazji o Platformie Obywatelskiej, bo jej przewrotność w wielu sprawach, a przede wszystkim bezczynność w sprawach wsparcia rodzin w dziele wychowania jest po prostu powszechnie znana. Wiadomo, że pieniędzy na to miało nie być nigdy. Tak przecież oświadczał minister Rostowski w rządzie Donalda Tuska.

Tutaj jednak mamy konkretną życiową sytuację, za którą odpowiedzialność ponosi polityk Platformy Obywatelskiej. Także to pierwsze pytanie o wrażliwość społeczną jest tu kluczowe.

Kolejnym pytaniem jest, jaka jest polityka miasta w zakresie lokali socjalnych. To jest zadanie samorządu. Bardzo trudne i wiem o tym jako samorządowiec z wieloletnim doświadczeniem. Jednak najwyższy nawet stopień trudności tego zadania nie powinien prowadzić do momentu, w którym dokonuje się ewidentna krzywda wobec bezbronnych tak naprawdę osób, bo taką bezbronną osobą jest zarówno ta matka samotnie wychowująca kilkoro dzieci, jak tym bardziej bezbronne są same dzieci.

Tu dochodzimy do trzeciego pytania, chyba najważniejszego, a mianowicie pytania o dobro dziecka. Czy w czynnościach, które w tej sprawie zostały realizowane ktokolwiek rozważył taką kategorię jak „dobro dziecka”?

Te dzieci potrzebują opieki. Jak rozumiem, mama jak każda mama stara się te podstawowe potrzeby związane z funkcją opiekuńczą zrealizować. Po tym co się dokonało, po tej eksmisji, to jest dużo trudniejsze do zrealizowania, a wręcz prawie niemożliwe. Być może bezinteresowna pomoc ze strony społeczeństwa coś zmieni w tej sytuacji, ale przecież żyjemy w kraju, który bardzo poważnie w zapisach prawa traktuje zadania państwa wobec takich osób. Przecież spełnienie tych opiekuńczych zadań związanych z tym, żeby był dach nad głową, żeby można było wygodnie zjeść, umyć się, skorzystać z toalety to nie wszystko, ponieważ jeżeli mówimy o dzieciach, to przede wszystkim mamy na myśli zadania wychowawcze, dydaktyczne, które są zadaniami własnymi samorządu terytorialne. To Pan prezydent Witkowski odpowiada za realizację obowiązku szkolnego, za wsparcie rozwoju dzieci, a szczególnie, że w tym przypadku mamy do czynienia z dziećmi ze specjalnymi potrzebami. Jest więc szereg zadań dla samorządu terytorialnego, które stoją pod wielki znakiem zapytania, a Ministerstwo Edukacji i Nauki nie może bez słowa przejść wobec takiej sytuacji, w której realizacja tych zadań będzie po prostu niemożliwa, jeśli nie spełni tych najbardziej podstawowych potrzeb bytowych.

Adresatem kolejnych pytań także pan prezydent Radomia i jego służby pomocy społecznej. Pomimo tego, że nasz system pomocy społecznej jest często różnie traktowany i czasem zachodzi obawa, że zbyt głęboko ingeruje w niektóre sprawy rodzinne, to w tym wypadku jest sytuacja ewidentnie wymagająca pracy asystenta rodziny, wymagająca być może treningu umiejętności ekonomicznych, gospodarczych dla tej matki. I po prostu takiego realnego konkretnego wsparcia.

Ja nie mam wiadomości, w jaki sposób ośrodek pomocy społecznej w Radomiu te zadania realizuje, ale sam fakt tak dramatycznego pozbawienia możliwości podstawowego realizowania potrzeb przez tę rodzinę zapala bardzo jaskrawą czerwoną lampkę w tej sprawie. A skoro zabrakło działania w tym wymiarze, czyli w wymiarze pomocy społecznej, to obawiam się, że nie zadziałały też inne służby pana prezydenta, a mianowicie te odpowiedzialne za interwencje kryzysowe, ponieważ jest to ewidentnie taka sytuacja kryzysowa. Tutaj taka matka powinna móc liczyć na ośrodek interwencji kryzysowej, czyli jednostkę miasto na prawach powiatu, jakim jest Radom, powinien z całą konsekwencją realizować i oferować odpowiednie wsparcie osobom i rodzinom, które w takich kryzysowych sytuacjach się znalazły.

Jeżeli więc na te pytanie nie otrzymamy jasnej i klarownej odpowiedzi, pokazujących że wszystkie zadania należycie wykonane, a nie spodziewam się, żebyśmy taką odpowiedź otrzymali, bo widzimy gołym okiem i bez wielkich dociekań, że coś tu jednak jest nie tak, że przede wszystkim krzywda dzieje się dzieciom i zabrakło też ewidentnie wsparcia dla realizacji zadań rodzicielskich dla tej matki.

Wydaje się więc, że jest to wyjątkowo jaskrawy przykład, że opinia publiczna nie może przejść wobec niego obojętnie. Trzeba bić na alarm. Trzeba pomóc tej matce i jej dzieciom, a struktury państwa samorządu terytorialnego muszą się obudzić i przystąpić należycie do swoich zadań.

MP: Jak można skomentować odpowiedzi urzędników miasta Radom, którzy mają tę samą – być może już wcześniej uzgodnioną – wersję, a mianowicie, że przecież już tę matkę próbowano eksmitować i nie płaciła. Kiedy zadaje im się pytanie, czy to miała być próba ukarania tej matki czy zrobienia krzywdy dzieciom, to przez chwilę jest cisza w słuchawce, po czym wracają do wcześniejszej narracji i przedstawiania jakiegoś co najmniej dziwnego rozumienia „sprawiedliwości społecznej”, gdzie priorytetami są pieniądze i budżet miasta?

RB: To jest aż trudno komentować i dlatego zacząłem właśnie od kwestii wrażliwości społecznej tej władzy. Te wszystkie pytania, które sformułowałem, to są właśnie kwestie do Pana prezydenta i jego służb prasowych, do jego ważnych doradców, czy rzeczywiście jakaś bezduszna pseudo-sprawiedliwość polegająca na egzekwowaniu pewnych zobowiązań – ja oczywiście nie usprawiedliwiam jakichś zaniedbań w tym zakresie kogokolwiek, ale trzeba ważyć proporcje pewnych dóbr, które się realizuje. I tu na szali jest dobro dzieci. Nie jednego, ale kilkorga dzieci, w tym dzieci z niepełnosprawnościami. To jest dobro, które trzeba sensownie zabezpieczyć, nie niszcząc też tej więzi, jaka jest między dziećmi a matką.

Jestem przekonany, że są w Radomiu osoby kompetentne, które mogą Panu prezydentowi w tym względzie podpowiedzieć. Jeżeli natomiast Pan prezydent na krytykę prasową będzie odpowiadał sprowadzaniem wszystkiego do jakichś prostych rozliczeń, to jestem przekonany, że spotka się z pełnym oburzeniem opinii publicznej i dlatego należy podziękować redakcji Frondy, że tą sprawą w taki sposób się zajmuje.

MP: Uprzejmie dziękuję Panu Dyrektorowi za rozmowę.