Roberto de Mattei w swym tekście opublikowanym na łamach "Corrispondenza Romana" przestrzega, że „polityczny, ekonomiczny i wojskowy upadek Zachodu byłby większą katastrofą niż upadek Imperium Rzymskiego”.
Włoski historyk zdiagnozował, że obecnie „samo przywództwo Kościoła przyczynia się do dzieła dechrystianizacji społeczeństw”.
A jednak należy walczyć o odrodzenie świata zachodniego u jego źródeł, gdyż, jak ostrzega prof. De Mattei – „to, co jawi się na horyzoncie, czy będzie to Eurabia czy Eurazja, będzie się wiązać z kresem państw narodowych, ze zniknięciem Kościoła katolickiego, z wymazaniem wszystkich śladów cywilizacji – i z popadnięciem przez świat w barbarzyńskość o wiele dzikszą niż jakakolwiek, którą znała historia”.
Jako wzorce dla Zachodu i Europy, Roberto de Mattei wskazuje cały szereg postaci, takich, jak: św. Ludwik król Francji, św. Ferdynand z Kastylii, św. Elżbieta z Portugalii, św. Edward z Anglii, św. Małgorzata ze Szkocji, św. Henryk Cesarz, św. Stefan i św. Elżbieta z Węgier, św. Wacław z Czech, św. Eryk ze Szwecji, św. Olaf z Norwegii, św. Włodzimierz z Kijowa – „którzy pragnęli dla swoich ludów nie tylko dóbr materialnych, ale i nadprzyrodzonych, poddając się prawom Boga i Kościoła”.
„Zachód był Zachodem, zanim Rewolucja od czasów humanizmu i protestantyzmu rozpoczęła dzieło zepsucia. Nie można mylić go z jego dekadencją, kryzysem, z jego kulturową i moralną słabością” - skonstatował prof. de Mattei.
Jego zdaniem „Zachód jest chory, ale nie jest zły” i może on „może wyzdrowieć z patologicznego stanu, w którym się znalazł”.
„Uzdrowienie leży w powrocie do zdrowego stanu, którego doświadczył u świtu swojej historii, kiedy narodziła się chrześcijańska Europa” – skonkludował prof. Roberta de Mattei.
