Wiceszef  Warsaw Enterprise Institute Adam Eberhardt podkreśla, że dzisiejsze orędzie Putina jest dowodem na to, że wojna na Ukrainie to dla niego „wojna o wszystko”.

- „Putin chce rzucić na front dodatkowo 300 tys. żołnierzy. Powtarzam od dawna: to dla niego wojna o wszystko, warunkiem rosyjskiej porażki w tej wojnie jest załamanie wewnętrzne reżimu. Dla wszystkich, którzy sądzili, że ofensywa ukraińska w obw. charkowskim cokolwiek przesądza”

- napisał ekspert.

Anna Maria Dyner z PISM przekonuje, że realizacja decyzji Putina będzie dla Rosjan trudna do zrealizowania.

- „Putin ogłosił częściową mobilizację, której podlegać będą rezerwiści. Już teraz widać jednak, że Rosja będzie miała problem z jej realizacją, bo przecież chodzi o szkolenie i wyposażenie tych osób”

- podkreśliła.

Również Wojciech Konończuk z OSW jest przekonany, że orędzie Putina i ogłoszenie mobilizacji jest dowodem słabości Rosji.

- „Zgodnie z oczekiwaniami - w porannym wystąpieniu Putin potwierdził, że Rosja anektuje okupowane terytoria Ukrainy, ogłosił częściową mobilizację i zagroził bombą atomową. To wyraz bezsilności a nie siły Kremla, który nie jest w stanie zrealizować pierwotnych celów wojny”

- stwierdził analityk.

Ekspert Centrum Badań Nad Współczesnym Środowiskiem Bezpieczeństwa Michał Marek zauważa natomiast, że trudna do realizacji mobilizacja może znacząco pogorszyć nastroje w Rosji.

- „Putin zdecydował o częściowej mobilizacji - będzie dotyczyła rezerwistów. Rosjanie będą musieli poświęcić wiele czasu na realizację tego planu - szkolenia, logistyka itd. Ukraińcy mają czas na przeprowadzenie kolejnego natarcia. Mało prawdopodobnym wydaje się to, że napływ rezerwistów na tym etapie wojny odmieni sytuację na froncie. Jest natomiast szansa na wzrost fermentu społecznego, który nastąpi w efekcie poważnych strat wśród rezerwistów oraz po potencjalnym braku sukcesów”

- wyjaśnił.

Również Wojciech Jakóbik uważa, że dzisiejsze wystąpienie Putina może być początkiem końca Rosji.

- „Putin przekonuje, że Zachód chce dokonać politycznej i kulturalnej grabieży w Rosji jakby jego żołdacy nie robili tego teraz na Ukrainie. Bardzo dobrze, że boi się kolorowej rewolucji. Jest coraz bliżej, a Federacja Rosyjska może się rozpaść”

- wskazał ekspert.