Media informują o montowanych przez Rosjan antenach podsłuchowych na budynkach placówek dyplomatycznych w Europie. Wedle analizy portalu fsb.dossier.center, w całej Europie naliczono 182 takie urządzenia. W rozmowie z portalem wPolityce.pl sprawę skomentował gen. Roman Polko, który wskazał, że zdobywane w ten sposób informacje Rosjanie mogą wykorzystywać na przykład do rozgrywania problemów wewnętrznych europejskich państw.

- „Takim rozgrywaniem jest m.in. dzielenie społeczeństw, na czym Putin zawsze wygrywał. Można tu wspomnieć na naszym podwórku choćby o działaniach mających nas poróżnić z Ukraińcami. Takie przysparzanie wewnętrznych problemów państwom europejskim ma sprawić, że zajmą się własnymi sprawami i pozwolą Rosjanom dokonywać barbarzyńskiego ludobójstwa na Ukrainie”

- wyjaśnił wojskowy.

Jeszcze większym zagrożeniem jest jednak wykorzystanie tych informacji do działań terrorystycznych, które mogą być realizowane „pod obcą flagą”, ale również w „bardziej bezczelny sposób”.

- „Mam tu na myśli np. działanie zielonych ludzików na Ukrainie”

- powiedział gen. Polko.

Rozmówcy wPolityce.pl nie uspokaja fakt, że w Warszawie odnotowano mniej szpiegowskich anten niż np. w Madrycie czy Lizbonie.

- „Byłbym bardzo daleki od samozadowolenia. Więcej - odbieram jako powód do niepokoju. Jeśli wiemy o kilku antenach na ambasadzie Rosji, oznacza to, że o wielu innych nie wiemy, że ich nie namierzyliśmy”

- stwierdził.