Po wielomiesięcznych negocjacjach polskiemu rządowi udało się osiągnąć kompromis z Komisją Europejską ws. polskiego Krajowego Planu Odbudowy. W ub. tygodniu Komisja oficjalnie zatwierdziła polski program i tym samym dała zielone światło na przekazanie Polsce należnych środków z unijnego Funduszu Odbudowy. W czasie swojego wystąpienia w Polsce Ursula von der Leyen zaznaczyła, że środki zostaną przekazane dopiero po spełnieniu trzech postawionych przez Brukselę warunków dot. systemu dyscyplinowania sędziów w Polsce. Decyzja Komisji Europejskiej rozwścieczyła jednak europejski establishment. Europosłowie zaczęli zbierać podpisy pod wnioskiem o wotum nieufności wobec szefowej Komisji, a w Parlamencie Europejskim zorganizowano dziś debatę poświęconą polskiemu KPO i „grillowaniu” Polski.

Szefowa KE: KPO wesprze Polaków

W czasie debaty głos zabrała sama Ursula von der Leyen, która podkreślała, ze Krajowy Plan Odbudowy „wesprze Polaków na ich drodze do bardziej zrównoważonej, cyfrowej i odpornej przyszłości”. Zaznaczyła przy tym, że wypłata środków dla Polski została uzależniona od wyraźnych zobowiązań dot. niezawisłości sądownictwa.

- „Zobowiązania te mają na celu spełnienie trzech elementów, które przedstawiłam wam na sesji plenarnej w październiku zeszłego roku. I przedstawiłam je ponownie, kiedy byłam w Warszawie w zeszłym tygodniu”

- podkreśliła przewodnicząca KE.

Dodała, ze chodzi o zastąpienie Izby Dyscyplinarnej niezawisłym i bezstronnym sądem ustanowionym ustawą, reformę systemu dyscyplinarnego i umożliwienie sędziom, których dotyczą orzeczenia ID, ponownego rozpatrzenia spraw przez nową Izbę.

Róża Thun po niemiecku: Jesteśmy zbyt tolerancyjni dla reżimów

Lewicowi eurodeputowani, również z Polski, sprzeciwiali się wypłacaniu należnych Polsce środków. Róża Thun z Polski 2050 przekonywała, że „polskie instytucje demokratyczne wciąż są młode i nie dosyć odporne na ataki tych, którzy je niszczą”. Postanowiła też po niemiecku zwrócić się do Ursuli von der Leyen.

- „Jesteśmy zbyt tolerancyjni wobec reżimów autorytarnych i rządów, które łamią nasze wspólne zasady. (…) Zna pani historię i razem doskonale wiemy, dokąd prowadzą dyktatury i nietrzymanie się prawa”

- powiedziała.

Strategia „głodzenia Polski”

Europoseł PiS Ryszard Legutko przypomniał natomiast słynne słowa Katariny Barley, która wzywała do „finansowego zagłodzenia Polski”. Podkreślił, że właśnie taką strategię przyjął Parlament Europejski.

- „Uderza mnie ten kłamliwy język, który tutaj pada. Kiedy państwo mówicie o demokracji, wcale nie chodzi wam o demokrację, wam chodzi o tyranię jednej grupy. Kiedy mówicie o wartościach, chodzi o zastraszanie i szantaż; kiedy mówicie o praworządności, chodzi o zdobycie dodatkowej pałki na przeciwników”

- mówił.

O ustosunkowanie się do słów o „zagłodzeniu Polski” Katarinę Barey poprosił europoseł Dominik Tarczyński.

- „Chciałbym zapytać, czy to prawda, że to pani jest autorką słów o tym, że Polaków trzeba zagłodzić finansowo. Czy pani takie słowa wypowiedziała? Czy ma pani świadomość, jak brzmią one w Polsce, gdzie ludzie byli głodzeni na śmierć przez Niemców?”

- pytał polityk PiS.

Wiceprzewodnicząca PE przekonywała, że „to nie są jej słowa”, a o „zagłodzeniu” mówiła w kontekście korupcji na Węgrzech.

Europoseł Bogdan Rzońca, zwracając się do Katariny Barley zauważył z kolei, że atakowanie Polski służy dziś Władimirowi Putinowi.

- „Czy nie uważa pani, że te wszystkie ataki na Polskę w tej sytuacji, jak Polacy pomagają uchodźcom z Ukrainy, są bardzo dobrze widziane w Moskwie; że powodują, że Putin otwiera szampana i cieszy się, że Polska jest osłabiana gospodarczo i ekonomicznie?”

- pytał.

Ta przekonywała w odpowiedzi, że za blokowanie środków dla Polski odpowiada polski rząd.

- „Zawsze mówiłam, że powinniśmy dać Polsce pieniądze, by mogła zaopiekować się uchodźcami, ale to, co robi rząd Polski, to niszczenie niezależnego sądownictwa. To całkowicie w rękach polityków i pieniądze popłyną”

- zapewniała.