Wczoraj miała miejsca pierwsza od ponad 3 lat wizyta Władimira Putina w Mińsku. W ostatnich latach bowiem to raczej Łukaszenka pielgrzymował na Kreml.

Putin w trakcie konferencji prasowej powiedział, że "Rosja nie jest zainteresowana wchłonięciem jakiegokolwiek kraju". Zacieśniającą się współpracę z Białorusią, zmierzającą zdaniem wielu do inkorporowania jej w skład Federacji Rosyjskiej, Putin nazwał "synchronizacją polityki obu państw".

Łukaszenka z kolei nazwał Putina "starszym bratem". Następnie stwierdził wprost: "Rosja może sobie poradzić bez nas, ale my nie możemy sobie poradzić bez Rosji".

Ned Price jako komentarz do tych wydarzeń stwierdził, że USA będą obserwować, czy Białoruś nie udziela Rosji dodatkowej pomocy w jej inwazji na Ukrainę. Gdyby Białoruś takiej pomocy udzieliła, USA będą na to "adekwatnie odpowiadać".

Zdaniem komentatorów, wizyta Putina na Białorusi miała na celu przekonanie białoruskiego przywódcy do włączenia się w wojnę z Ukrainą lub przynajmniej do udzielenia Rosji większej pomocy. Putin już od dłuższego czasu miał nakłaniać Łukaszenkę do podjęcia takich kroków. Ten jednak zręcznie się od tego uchyla.