Mimo, że Kreml wciąż nie zdecydował się na ogłoszenie masowej mobilizacji, Putin podpisał 26 sierpnia dekret, w myśl którego liczebność rosyjskiej armii ma zostać na początku przyszłego roku podniesiona do ponad 1,150 mln wojskowych. W ten sposób Moskwa chce uzupełnić straty poniesione w czasie wojny z Ukrainą. Ekspert grupy Informacyjny Sprzeciw Ołeksandr Kowalenko przekonuje, że w ten sposób Putin ujawnił realne straty rosyjskiej armii.
- „Czy plany Putina dotyczące zwiększenia armii o 137 tys. można uznać za uznanie rzeczywistych strat armii rosyjskiej? Tak. A oto dlaczego. Do początku marca, wykorzystując informacje z otwartych źródeł w sieci, zarówno na terenach czasowo okupowanych, jak i na Białorusi zaczęliśmy publikować nasze raporty o stratach rosyjskich okupantów. Brano pod uwagę nie tylko zabitych, ale i rannych. Z biegiem czasu informacji było coraz mniej, źródeł było mniej, a dziś publikacje dotyczące strat ustały. Przede wszystkim z tego powodu – że utracono źródła”
- wyjaśnił.
Ekspert przypomniał, że 30 lipca Pentagon szacował rosyjskie straty na 122 tys. żołnierzy.
- „Dlatego dziś może to być 135-140 tys.”
- podkreślił.
