Wczoraj Putin powtarzał rosyjskie kłamstwa w ramach orędzia wygłoszonego przed Zgromadzeniem Federalnym. Dziś przez 3,5 minuty przemawiał na wiecu zwolenników barbarzyńskiej agresji w Moskwie. Impreza miała symbolizować wsparcie Rosjan dla mordujących, gwałcących i grabiących ukraińskie miasta żołnierzy. Na ich cześć zachęceni przez Putina uczestnicy skandowali „Rosja, Rosja”. Przed jego pojawieniem się na scenie słuchano patriotycznych pieśni.

- „Walczą bohatersko, odważnie, dzielnie. Jesteśmy z nich dumni”

- mówił o wysyłanych na Ukrainę żołdakach Putin.

- „Kiedy jesteśmy razem, nie mamy sobie równych”

- dodawał.

Od Kim Dzong Una jednak Putin musi się jeszcze wiele nauczyć. Dzisiejsza impreza w Moskwie zdawała się być dowodem na to, że zmęczeni sankcjami Rosjanie z coraz większym dystansem odnoszą się do wojny, którą jeszcze rok temu popierała stanowcza większość rosyjskiego społeczeństwa. Mogący pomieścić 81 tys. osób stadion nie został nawet w połowie zapełniony. Ci, którzy przyszli, ulegli zabiegom rosyjskich władz, które groziły zwolnieniami z pracy i zachęcały gratyfikacjami finansowymi.